Kinowa wersja porno...

21:32:00 Emilia Miller 0 Comments

… czyli 50 Twarzy Grey'a
Tekst pozbawiony jakichkolwiek zdjęć

Z góry mówię, że nie chcę urazić żadnego fana tej książki czy filmu. Sama osobiście wybrałam się na ten film, praktycznie nie wiedząc o czym on jest, więc nie mam tu zbyt dużego pola popisu. Będzie tu tylko moja opinia, być może znajdą się tacy, co myślą podobnie.
(Wypada, nie wypada.. Nie wiem czy powinnam pisać o tym filmie. Zaraz zostanę zjechana, że jakaś małolata się wypowiada..)

Zwiastun pokazuje, jak bardzo wierzymy wszystkiemu, co znajduje się w Internecie. Jak ostatnio czytałam na którymś z blogów - wystarczy ciekawy tytuł, bądź nagłówek, a odsłony, ilość kupionych np. gazet momentalnie wzrasta. Prawie całe dwie czy trzy minuty to skupienie najlepszych erotycznych scen.. których w filmie, może i jest faktycznie całkiem sporo, ale poza nimi nie dzieje się już nic.
Film zapowiadany jako idealny na świętowanie komercyjnego seruszkowego święta z ukochaną osobą. Nie wiem ilu facetom ten film się szczerze podobał. Produkcja typowo dla bab. Mężczyźni, którzy poszli do kina tylko ze względu, że zobaczyli bardzo ciekawą zapowiedź, musieli się bardzo zdziwić, kiedy okazało się, że to było wielkie przekłamanie.
2 godziny filmu, dużo scen 'łóżkowych'.. i praktycznie brak fabuły… za to idzie duży minus. Podczas, gdy książka jako tako (podobnież) coś-tam-ma, to film jest tego kompletnie pozbawiony. Każda scena prowadzi do jednego, a dookoła nie dzieje się nic-więc co dalej tłumaczyć i opisywać?
Gra głównych bohaterów/aktorów: trudno mi subiektywnie ocenić, zwłaszcza, że sporo się naczytałam o tym już. Uważam, że Dakota i Jamie naprawdę dobrze wcielili się w swoje role, byli tym kim mieli być - on -bogatym młodym mężczyzną, na którego kobiety się rzucają, ona - młodą, niewinną dziewczyną, która zakochuje się w niewłaściwej osobie i dla niej robi, to czego nie powinna. On - kupuje jej najdroższe sprzęty czy choćby auto, zaprasza na przelot helikopterem i robi sprawia by czuła się jak najlepiej, a ona pogrąża się dalej w (tymczasowo) platonicznym uczuciu do trochę niewłaściwego człowieka.
Dobra gra aktorska kończy się, jak wszystko inne, w łóżku. Podczas, gdy właśnie tam, powinniśmy widzieć najwięcej emocji, namiętności i pożądania - w ich oczach nie widzimy nic, są puste. To sprawia, że te sceny od razu tracą na jakości, pomimo tego, że ukazane są w możliwie najciekawszy sposób (zwiastun, cały film, wyobraźnia autorki książki).
Oglądając film doszłam do wniosku, że reżyser skupił się wyłącznie na intymnych scenach, pomijając wiele, może i całkiem istotnych, szczegółów. Poczułam niedosyt, kiedy Grey mówił, a raczej nie chciał powiedzieć, o swojej seksualnej przeszłości. Nie był to jedyny moment, ale jak tu pamiętać, kiedy na filmie było się dokładnie w połowie lutego. Przyznam też, że był moment kiedy na filmie zaczęłam ziewać i odpływać - siedziałam z głową opartą o ramię chłopaka, już niewiele brakowało do zaśnięcia..No cóż, uroki braku rozbudowanej, bądź jakiejkolwiek fabuły. Jedyny moment, kiedy zaśmiałam się (nawet jako pierwsza na sali), kiedy główni bohaterowie znajdowali się w Pokoju (jak mu tam było? niech będzie) Rozkoszy czy Tortur, a z dołu mieszkania słychać głos matki wołającej imię Grey'a.
Co mi się nie podobało w głównej bohaterce (ale jednak podobało mi się ukazanie takiej sytuacji)? Jej słabość. Oczywiście to 'zasługa' autorki książki i nie mówię, że bym to zmieniła. Dzięki temu pokazała nam jak uczucia potrafią zmienić człowieka i sprawić, by był zdolny do poświęceń. Moment godny uwagi, który stawia Ane w dobrym świetle, jako osobę, która wie czego chce i nie pozwala sobie na więcej, to wspólne analizowanie umowy przy stole.. Gdyby móc podejść do tej produkcji bardziej psychologicznie film staję się bardziej ciekawy, zwłaszcza przy takich brakach w fabule, jednak reżyser również pozbył się chyba ciekawych wątków i nie do końca da się, moim zdaniem, wszystko zrozumieć.
Jeśli miałabym oceniać film, to myślę, że zasługuje na 5, oczywiście w skali od 1 do 10. Chyba nie mogę dać więcej, góra plus.. Niech będzie 5,5/10. Tragedii nie ma, szału również. Po prostu wielki szum. I podkreślam jeszcze raz - film typowo dla bab!

JAK WASZE WRAŻENIA PO FILMIE? KTO JESZCZE NIE OGLĄDAŁ? A KTO NIE ZAMIERZA BĄDŹ ŻAŁUJE, ŻE WIDZIAŁ LUB CZYTAŁ?

Zobacz także..

0 komentarze: