Najlepsze cienie za 5 zł?! | Mystik Warsaw | Kontigo

by - 10:00:00

Podczas poszukiwań palety idealnej doszłam do wniosku, że taka nie istnieje. Postanowiłam więc sama zacząć komponować swoją 'Dreamy Eyeshadow Palette' (hah, nawet Nabla o tej nazwie mnie nie zadowala!) kupując pojedyńcze cienie i tworząc niepowtarzalny zestaw. Takie wkłady dostaniemy między innymi w szafach Kobo, My Secret, Pierre Rene i MIYO, w Inglocie, NYXie, a za nieco wyższą cenę kupimy cienie ABH, do tego internetowo możemy dorwać także cienie z Nabli czy Glamshopu. Nasze polska drogeria Kontigo z Harrym J. na czele, która się stale rozwija i wychodzi poza granice Warszawy, także wypuściła serie pojedyńczych cieni pod nazwą Mystik Warsaw. Są one dostępne zarówno stacjonarnie jak i internetowo, a ich cena podczas promocji to zaledwie 5 zł! (Cena tradycyjna to 9,99zł). Czy tak tanie cienie są warte uwagi? Odpowiedź znajdziecie w dalszej części postu!

Kontigo Mystik Warsaw
Cienie do powiek
Mystik Warsaw to wyłączność stworzona dla Kontigo przez Harry'ego. Jest to seria produktów do oczu, od bazy, przez cienie, linery, tusze aż po brokaty i pigmenty! Pojedyńcze cienie możemy kupić w dwóch formach - jako wkłady do kasetek lub zamykane w plastikowym opakowaniu. Ja preferuję pierwszą formę, czyli jako wkłady, które mogę bez problemu przechowywać w swojej wymarzonej i idealnie skomponowanej paletce. Ich waga to 1,5g, wielkość taka sama jak cieni z Kobo, czyli mniej więcej jak moneta 5zł. Cała kolekcja liczy ponad 70 cieni, w tym matowe, satynowe oraz błyszczące i metaliczne, dodatkowy podział to Light, Dusk i Night (rozświetlanie, konturowanie i przyciemnianie). Niestety na stronie internetowej nie dostaniemy wszystkich kolorów - często są wyprzedane, w przeciwieństwie do drogerii stacjonarnych. W mojej toaletce jest ich do tej pory zaledwie 12, a wśród nich 10 matowych i 2 błyskotki, lecz to nie koniec moich zakupów, czekam na nowe kolorki! Czas przedstawić te które do tej pory pojawiły się w mojej kosmetyczce!




BŁYSKOTKI
BREEZY (light) - to chłodny, metaliczny niebieski cień opalizujący na srebrzysto. Ma naprawdę bardzo miękką konsystencję, wręcz strach mocniej przyłożyć do niego palec. Jest średnio napigmentowany, ale po nałożeniu na korektor (np. przy cut crease) wygląda bardzo dobrze. Równie dobrze sie blenduje pozostawiając delikatnie połyskującą chumrkę.

FOREST (dusk) - wyjątkowo ciężki cień, ma piękny zielony kolor, soczysty i głęboki, a jednocześnie przygaszony szarością. Po nałożeniu tworzy satynową srebrzysto-zieloną powłokę, ale jest słabo napigmentowany. Nakładałam go jedynie na korektor palcem, aby podbić jego kolor.


MATOWE
VIP (dusk) - hipnotyzujący jasny fiolet z gamy neonów. Jaskrawy, żywy, kosmiczny, wyjątkowy, odcień nieco przypominający fiołki i hiacynty.
URBAN (dusk) - średniociemny, zgaszony, przybrudzony fiolet, Jego nazwa jest adekwatna - jest taki miejski, idealny na codzień do lekkiego makijażu jak i do wyjściowego. 


ELECTRIC (light) - prawdziwy różowy neon niczym zakreślacz! Tak samo jaskrawy i żywy jak poprzednik, elektryzujący i niecodzienny. Must have!
FLIRTY (light) - romantyczny łososiowy róż, kolor wiosny i kwiatów, dość jaskrawy, jednocześnie bardzo kobiecy.


SHOCKER (light) - czysty, jaskrawy, nieco neonowy żółty cień, bez zbędnych podtonów. Elektryczny, skupiający na sobie uwagę, naprawdę szokujący!
ONYX (night) - najczarniejsza czerń, węglowa, głęboka, bez brązowych tonów, czerń doskonała. Must have każdej kobiety!


MULBERRY (dusk) - cień satynowy, delikatny, przydymiony, średniociemny, na pograniczu różu i fioletu, kolor różowego wina, idealny na codzień zarówno na całą powiekę jak i do konturowania oka, totalny must have! Nałożony na mokro jest jeszcze bardziej idealny!
CAPTIVATING (night) - urzekający, głęboki, śliwkowo-winny kolor, wraz ze swoim poprzednikiem tworzy duet idealny, dla mnie to nierozłączna para kiedy chcę wykonać szybki, kolorowy makeup!


MAUVE (dusk) - najmodniejszy kolor ostatnich sezonów, szaro-sino-fioletowy, bliżej nieokreślony, chłodny, jasny. Stworzony do modelowania powieki! Uwielbiam go! Posiadanie go to konieczność, jest idealną bazą do dalszej pracy z cieniami!
COMPLICATED (night) - ciemniejszy odpowiednik cienia o nazwie Mauve z którym tworzy idealny duet, jednak o brązowej bazie, jest zdecydowanie ciemniejszy, a jednocześnie pozostaje chłodny! To także must have! Z tym kolorem gwarantowana połowa sukcesu w makijażu oka!


Dodatkowo do zestawienia dodałam 3 moje ulubione cienie z KOBO z którymi zaczęłam przygodę z kolorowym makijażem. Jest to (od góry) 142 RUSSET (ceglano-czerwono-bordowy z różowymi tonami), 205 GOLDEN ROSE (niepowtarzalny i mój ukochany różowo złoty duochrome), 114 AUBERGINE (fioletowa śliwka o chłodnych tonach)


Love or not?
O ile cienie o wykończeniu metalicznym i satynowym mnie nie przekonały, to cienie matowe zasługują na medal oraz pierwsze miejsce na podium! Każdy z nich jest zabójczo napigmentowany, trzeba naprawdę uważać przy nakładaniu aby nie zrobić sobie plam czy też dość dużej krzywdy. Dwa z nich się minimalnie osypują, jednak całkowicie mi to nie przeszkadza, bo makijaż oka robię zawsze przed wykonaniem makijażu twarzy. Urban, pomimo tego, że darzę go ogromną miłością - czasami nie chce ze mną współpracować tworząc plamy, prześwity i zjadając kolor - nie wiem od czego to zależy, ale zauważyłam to tylko przy tym kolorze, z resztą nie ma tego problemu. Cienie matowe mają suchą, kredową konsystencję, są delikatne i dość łatwo można je uszkodzić, jednak nakładanie ich oraz blendowanie to czysta bajka! Jednocześnie zauważyłam, że fiolety nie zawsze chcą współpracować i podczas dokladania koloru lub rozcierania znikają! Kolor łatwo przenosi się z pędzla na skórę. Są bardzo wydajne i trwałe, nakładam je zawsze na zatowioną powiekę oka, na którą wcześniej nakładam korektor i trzymają się dopóki nie spotkają się z wacikiem nasączonym płynem micelarnym. Nie wchodzą w załamania, nie rolują się, zostają na miejscu. Nałożone na mokro zyskują na intensywności! Widząc tak piękne i hipnotyzujące kolory nie mogłam przejść obojętnie, dlatego w mojej kolekcji pojawiły się głównie nietypowe odcienie, których używam przy kreatywnym makijażu do zdjęć i do tego dwa brązy, identyczne jak te, które skończyły mi się w gotowej, starej palecie. Moja kolekcja wkrótce powiększy się o kolejne matowe perełki! Cienie są zdecydowanie warte uwagi, ale raczej te matowe, zarówno w cenie 10 zł za sztukę jak i podczas promocji (ja dorwałam część z nich podczas promocji 2+1 i do tego z kartą #KontigoTeam miałam dodatkowy rabat). Koniecznie zajrzyjcie do stacjonarnych drogerii Kontigo, aby móc ich dotknąć i przekonać sie na własnej skórze jaka to przyjemność za tak niską cenę! Na koniec mam dla Was jeszcze kilka makijazy wykonanych za pomocą tych cieni, mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu i skusicie się na te cienie! :) (Cienie wykorzystane w makijażach: 1. Breezy, 2. Forest, 3. Urban+Onyx, 4. Shocker, 5. Electric)








PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego, którego ostatnio aktywowałam na nowo @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

You May Also Like

6 komentarze

  1. Ale śliczne kolory *.*
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tych cieni, ale kolorki mają bardzo ładne ;) No i piękne makijaże ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No no no kochana, zazdroszcze Ci tych cieni <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka z tych cieni chętnie przygarnęłabym do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne makijaże z nimi zrobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pigmentacja powalająca - szczególnie żółty i czerń przyciągnęły moją uwagę <3 Szkoda, że nie mam do nich dostępu stacjonarnie, bo chętnie przygarnęłabym kilka kolorków :)

    OdpowiedzUsuń