Summer essentials - Rosewholesale swimwears & khaki romper

Hej! Pomimo tego, że kalendarzowe lato już w pełni, to za oknem wcale tego nie widać. Jednak z pewnością w ciągu tych dwóch najpopularniejszych wakacyjnych miesięcy znajdą się takie dni, które spędzimy nad wodą, a podczas wieczornego spaceru po mieście nie będziemy potrzebować swetra. Oczywiście bardziej niż pewne jest też to, że część z Was wyjedzie na wakacje nad morze lub do ciepłych krajów!

Swoje przygotowania szafy do wakacji rozpoczęłam stosunkowo niedawno, a 5 dni przed wyjazdem, na którym właśnie jestem, nie miałam jeszcze żadnego kostiumu! Po tym jak przejrzałam wszystkie kostiumy na chińskich stronkach, żaden kostium w sieciówce mi się nie podobał. Skusiłam się więc na zamówienie dwóch kostiumów kąpielowych na tegoroczne wakacje ze strony Rosewholesale, gdzie ceny były naprawdę bardzo atrakcyjne, a zdjęcia obiecujące. Jak zawsze przed zamówieniem online dokonałam niezbędnych pomiarów i wybrałam odpowiednie rozmiary, następnie za niecałe dwa tygodnie, tuż przed wyjazdem, otwierałam paczkę pełna obaw.

RÓŻOWO-CZARNE BIKINI
Pierwszy kostium, to połączenie bladego różu z ponadczasową czernią i seksownym i kobiecym krojem, który jest teraz bardzo modny. Góra od bikini jest usztywniona piankowymi wkładkami, ramiączka można regulować, a oba zapięcia nie odpinają się podczas wykonywania ruchów. Dół bikini jest bardzo wycięty, zarówno z przodu (!) jak i  z tyłu, co pozwala na dokładniejsze i głębsze opalanie się. O dziwo - kostium wygląda dokładnie tak samo jak na zdjęciu podglądowym, mogłabym się pokusić, żeby powiedzieć, że ładniej. Kolory i krój się zgadza, materiał jest bardzo dobrej jakości, bez prześwitów, nie wystają żadne nitki, a po otworzeniu paczki nic nie śmierdziało.. jest tylko jedno ALE - rozmiar! Niestety pomimo tego, że wyczekiwałam na ten kostium najbardziej, okazał się on całkowicie za mały, zarówno miseczki, jak i obwód góry i dołu. Czarny materiał jest mniej elastyczny i nie rozciąga się tak dobrze, co jednocześnie sprawia, że opina się on na bokach i nieestetycznie podkreśla boczki, nawet te najmniejsze. Pomimo tego, że według tabeli góra powinna leżeć idealnie, a majtki miały być o 2 rozmiary za duże - kostium i tak jest za mały o co najmniej 2 rozmiary. Dla kogoś o rozmiarze XS/S z małym biustem powinien być idealny. Do kupienia tutaj: KLIK



BORDOWE BIKINI Z WIĄZANIEM
Drugi kostium jest równie seksowny, jak i pożądany w tym sezonie. Jego odpowiednik znajdziemy w sklepie Hollister. Spośród kilku kolorów wybrałam stonowany bordowy. Komplet jest jednokolorowy, a ozdobą są modne wiązania i sznureczki. Dół nie należy do zbytnio wyciętych, jest w sam raz, połączony jest po bokach sznureczkami. Góra jest bardziej zabudowana, podchodząca pod obojczyki, a na środku jest krzyżowe wiązanie. Z tym kostiumem już nie było problemów jeśli chodzi o rozmiar - według tabeli również wzięłam ten sam, jednak ten okazał się dobry. Mimo wszystko mogłabym się skusić na nieco większą górę, bardziej zabudowaną w okolicach pach. Ponadto kostium jest wiązany w dość ciekawy i specyficzny sposób, dzięki temu cała jego konstrukcja dobrze się utrzymuje, a my możemy regulować ścisk. Materiał identyczny jak ten sieciówkowy, wszystko zgadza się z opisem, a kostium świetnie się prezentuje na żywo - ozdobne wiązanie stanowi świetny dodatek i urozmaicenie zwykłego jednokolorowego kostiumu. Jest tutaj: KLIK







KHAKI VINTAGE KOMBINEZON
Kombinezony to moja ulubiona część letniej garderoby, W końcu kto nie lubi zakładać jednego stroju, zamiast kombinować z połączeniem góry i dołu? Jednak mają one zarówno swoich wielkich fanów, jak i przeciwników, zdecydowanym minusem jest oczywiście konieczność skorzystania z toalety w miejscu publicznym, kiedy trzeba wszystko porozpinać, co trochę zwykle trwa i rozebrać się prawie do naga! W tym kombinezonie wystarczy opuścić rękawki w dół i zsunąć strój, więc dużej filozofii w nim nie ma. Wykonany jest z lekkiego, ale niestety sztucznego materiału w kolorze rozbielonego khaki. Wykończony jest koronką przy rękawkach i dekolcie, z przodu i z tylu. Dostępny jest w kilku kolorach i sama się trudziłam jaki zamówić, szczególnie, że jego słoneczno-brzoskwiniowy konkurent zrobił na mnie naprawdę świetne wrażenie! Jest bardzo dobrze wykonany i na szczęście - leży bardzo dobrze, nic się nie opina, nie podkreśla niedoskonałości i pasuje idealnie na moje 165cm wzrostu. Zależało mi na czymś na plażę jak i na popołudniowe spacery, a w tej kwestii spisuje się wspaniale, jego styl jest połączeniem codziennego i wyjściowego, więc bez obaw możemy go założyć także na randkę, rocznicę czy inny event, można w nim znaleźć zarówno nutkę elegancji jak i klimatu vintage. Na stronie jest tutaj: KLIK






CZERWONA CROP BLUZA
Bluzy chodziły za mną przez całą wiosnę, ale nie potrafiłam znaleźć żadnego zadowalajacego mnie koloru, fasonu i ceny. Docelowo szukałam gładkiej bluzy z ewentualnym małym nadrukiem, jednak kiedy zobaczyłam tę czerwoną bluzę z napisem 'Forever' na białym tle - całkowicie przepadłam! Biała czy czarna nie dawały takiego efektu, jak niesamowita i żywa czerwień. Jest to onesize z krótszym stanem, w stylu crop top, idealna do spodni czy wąskiej spódnicy z wysokim stanem. Wykonana jest z dobrego materiału, średnio-mięsistego, który sprawdzi się zarówno latem jak i wiosną, rozmiarowo jest dobra na przedział od XS do M. Nie mogę jej niczego zarzucić, jest dobrze zrobiona i wygląda na typową bluzę dostępną w H&M. Znajdziecie ją tutaj: KLIK





PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz nowego makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego prywatnego snapa - od niedawna mam nową nazwę, którą Cię nie zdziwię - milleremilia 

Jak podobają Wam się moje nowe letnie zdobycze? 
Kupujecie kostiumy na chińskich stronkach? 
Jak spędzacie wakacje? Dajcie znać w komentarzu! 
Jeśli możecie - poklikajcie w KLIK - będę niezmiernie wdzięczna za pomoc! :) 


Otwarcie nowej Drogerii Silcare w centrum Warszawy! Tu kupisz wszystko za grosze!


Studia w Warszawie dały mi więcej możliwości niż mogłam się spodziewać. Nie chodzi o sam rozwój naukowy, ale także o ten związany z rozwojem osobistym i blogiem. Jedną z takich możliwości było wzięcie udziału w uroczystym otwarciu nowej drogerii Silcare w samym sercu stolicy, które miało miejsce w ubiegłą środę. Z radością przyjęłam zaproszenie i nie mogłam się doczekać eventu!

SilcareLakiery hybrydowe za 10 zł?!

Pewnie ta nazwa obiła Wam się o uszy jeśli kiedykolwiek chciałyście skompletować swój pierwszy zestaw do robienia manicure hybrydowego. To polska marka, która miała swój początek w Gorzowie Wielkopolskim i tam pozostaje do teraz. Od labolatoriów, fabryk przez magazyny, aż po biura. To właśnie to jest sekretem niskich cen tej marki! Czy to możliwe, że lakiery hybrydowe kupimy w cenie klasycznego lakieru? Zdecydowanie tak! Sama też skorzystałam z tej oferty kupując jedne z pierwszych lakierów, kiedy znudziły mi się odcienie różu na pazurkach! Na moim instagramie już w sierpniu  ubiegłego roku mogliście zobaczyć jedne z pierwszych zdjęć przedstawiających prace wykonanych tymi lakierami. Wtedy jeszcze nieidealne, jednak na czymś trzeba było się uczyć.

Wielki dzień
Podczas gdy oficjalne otwarcie drogerii miało miejsce w czwartek rano, ja miałam okazję uczestniczyć w uroczystym otwarciu przewidzianym dla wąskiego grona osób już w środę późnym popołudniem. Drzwi drogerii zostały udekorowane balonami w charakterystycznym dla tej firmy kolorem - różowym. Powitano nas szampanem, a następnie zaprezentowali film o marce. Miałysmy także okazję oglądać pokaz malowania paznokci, szczególnie jeśli chodzi o zdobienia, a także poznać nowości, które pojawią się wkrótce w ofercie sklepu, m.in. niesamowitą kolekcję Unicorn! Nieodłącznym, a za razem chyba ulubionym elementem jest poczęstunek - stojące na wejściu stoły pełne przekąsek kusiły swoim wyglądem i zapachem od samego początku!
Po oficjalnej części mogłyśmy zrobić spokojne zakupy. W dniu otwarcia firma przygotowała także niesamowite promocje, a do zakupów dorzucała dodatki! Nie dość, że dużo cen było promocyjnych, to dodatkowo obowiązywało 1+1 na cały asortyment! Oczywiście, że skorzystałam!







Tanie.. ale czy dobre? 
Czy 10 zł za lakiery hybrydowy to nie za mało? Co z jakością?  Czy może lepiej kupić droższe? To najczęstsze pytania na grupach kosmetycznych, jeśli chodzi o tę markę! Jednak śmiało mogę powiedzieć, że Silcare przez te wszystkie lata bardzo się rozwinęło. Mój pierwszy żel budujący pochodzi właśnie od nich i w życiu nic bym mu nie zarzuciła! Pierwsze lakiery z serii Color It umieszczone w plastikowych opakowaniach zdecydowanie odstawały jakością od aktualnej najnowszej Color It Premium. Te drugie umieszczone są już w szklanej, eleganckiej buteleczce, z pędzelkiem o idealnej długości i grubości.. a kryją już przy pierwszej warstwie! Sama byłam pod wrażeniem - te kolory zakupione w zeszłym roku pochodziły z starej serii i naprawdę pozostawiały wiele do życzenia - uciekały z brzegów, kurczyły się..


Silcare - nie tylko manicure hybrydowy!
Wchodząc do drogerii doznałam niemałego szoku - na półkach poza żelami, lakierami hybrydowymi, ozdobami i rzeczami potrzebnymi do wykonania trwałych paznokci znalazły się także klasyczne lakiery.. a nawet i kosmetyki do całego ciała i włosów!
Oferta do ciała zaciekawiła mnie najbardziej - przez oczyszczanie i peelingi, po żele, mydła, balsamy i masła! A nawet mgiełki do ciała i produkty do depilacji! Moją szczególną uwagę zwróciły jednak perfumetki dostępne w 3 wersjach zapachowych - najpopularniejszy Happy nie przemówił do mnie, ale Sexy to mój waniliowy ideał, z nutą orientalności, doskonały na wieczór, a Cool to lekka woń świeżej cytryny, mięty z delikatną goryczą, idealny na lato!
Z krainy pielęgnacji największą uwagę skupiły na mnie kolorowe żele pod prysznic i mydła, szczególnie te z brokatem w środku! Zdecydowany plus za obecność pełnowymiarowych testerów, dzięki temu nie kupimy żadnego zapachu czy konsystencji w ciemno.



Od zera
Wystarczy, że odwiedzisz sklep na Marszałkowskiej, Twoja kosmetyczka uzupełni się o nowe lakiery, niesamowite efekty i ozdoby, podstawowe elementy do wykonania manicure (pilniczki, bloki polerskie, aceton, cleaner).. a Twój portfel nie ucierpi! Zostaniesz mile obsłużona, dostaniesz dobre rady i wyjdziesz zadowolona! :) Jeśli jesteś z Warszawy już nie musisz robić zakupów przez internet - stacjonarnie dostępne są wszystkie testery i zapachy, nic Cię nie zaskoczy!

Niespodzianka
Na pożegnanie otrzymałyśmy wielkie paczki od firmy Silcare, ku naszemu zdziwieniu - po brzegi wyładowane nowościami i bestselerami. Od kosmetyków do ciała (peelingi, krem), przez produkty do pielęgnacji paznokci, jak i do manicure hybrydowego! W paczce znalazło się także wino i katalogi z pełnym asortymentem sklepu. Pozostałą zawartość możecie zobaczyć na zdjęciach :)









Dziękuję firmie Silcare zarówno za zaproszenie, niesamowity event i niespodziankę, jak również za udostępnienie zdjęć z moją osobą :)
Część zdjęć pochodzi z bloga Oli, która razem ze mną uczestniczyła w otwarciu drogerii (www.olabrzeska.pl)
Pozostałe zdjęcia zostały wykonane przeze mnie.


PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz nowego makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego prywatnego snapa - od niedawna mam nową nazwę, którą Cię nie zdziwię - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

Jeśli chcecie zrobić swoje zakupy w drogerii Silcare, możecie zrobić to zarówno na ich stronie www.nails.silcare.com (klik) jak i w drogeriach stacjonarnych, których lokalizacje znajdziecie tutaj :)

90's make up


Hej wszystkim!
Zapewne nie trudno było zauważyć moją nieobecność - najdłuższą jak do tej pory - na blogu i innych social mediach. Niestety czerwiec był ciężkim miesiącem obfitym w naukę, zaliczenia, kolokwia, sprawozdania.. i na sam koniec sesję, która nadal trwa. Na szczęście już bliżej niż dalej!

Znalazłam jednak trochę czasu, aby stworzyć z dziewczynami, których strony znajdziecie poniżej, projekt #HistoryOfMakeup. Myślę, że już się domyślacie o co chodzi - każda z nas miała za zadanie wykonać makijaż inspirowany daną epoką, od lat 20 ubiegłego wieku aż do współczesnego. W moim przypadku wybór padł na lata 90, czyli czas kiedy się urodziłam. Myślę, że nie jest to trudna do odtworzenia epoka, stąd... powstały aż trzy makijaże pokazujące oblicze ostatniej dekady XX wieku.

GRUNGE
Pierwsza strona miała swój początek w poprzedniej dekadzie, a najbardziej rozwinęła się wraz z debiutem Nirvany. Styl grunge charakteryzował się zamierzoną niedbałością i niechlujnością. Oczy podkreślone ciemnymi kolorami, od brudnych i sinych róży, przez czerwienie i cegły, aż po szarości i czerń, zarówno górna jak i dolna powieka - często sprawiało to wrażenie opuchniętych oczu. Na ustach gościł mat, szczególnie w kolorach cegły i brudnej czerwieni. Pocieniowane na całej długości włosy, najczęściej rozpuszczone komponowały się z luźnymi T-shirtami i kraciastymi koszulami zawiązanymi w pasie. To już niekoniecznie etap skóry i lateksu, a niedbałości i koloru zgniłej zieleni.





TUMBLR GIRL
Druga część dekady to makeup pełen koloru i szaleństwa, mocno podkreślonych jaskrawym cieniem oczu, ze świetlistym błyszczykiem na ustach. W przeciwieństwie do aktualnej instagramowej ikony makijażu - brwi nie były podkreślane, a na twarzy gościł róż. Włosy niedbale związane w dwie pytki, czasem wplecione kolorowe pasemka i warkoczyki, w moim przypadku widać prześwity różowych końcówek, które ostatnio sobie zrobiłam. Ubiór nie odstawał od reszty i łączył różne materiały i kolory - metaliczne, skóry, pastele, futerka, a dodatek stanowiły chokery. Ten look przetrwał do 2005 roku, a aktualnie jego unowocześniona wersja jest rozchwytywana na festiwalach!





FLAWLESS
Trzecią odsłonę tej dekady prezentuje moim zdaniem obraz Good Morning Beauty - naturalność, piękno, kobiecość i młodosć. Nude, makeup -no- makeup, flawless. Satyny, koronki, zarzucone koszule i cały świetlisty poranek w białej pościeli. Tutaj makeup skupiał się na zadbanej cerze i wyrównanym kolorycie, delikatnie podkreślonych rzęsach.



Czy te trendy nie wydają wam się znajome? Wszystkie z nich miały swoją powtórkę w ciągu ostatnich 5-7 lat, zarówno w makijażu jak i modzie. Balansujemy pomiędzy latami '70 a '90. Jestem ciekawa co nowego przyniesie nowa dekada XXI wieku.

A jak waszym zdaniem wyglądały lata '90 w modzie i makijażu? Dajcie znać co sądzicie o mojej interpretacji i nie zapomnijcie odwiedzić dziewczyn, aby zapoznać się z pozostałymi dekadami! :)
Lata 20StestujTo
Lata 30Ekstrawagancka
Lata 40BelieveeDreamss
Lata 50S.M.A.Z Makeup
Lata 60Natalie Forever
Lata 80 Avida Dollars
Lata 90Miller Emilia
Millenium 2000Jest Alternatywnie
Współczesny makeupKamila Ocieczek