HIT KARNAWAŁU 2018 - BROKAT | Golden Rose | Extreme Sparkle

Już od jesieni możemy zauważyć dwa silnie rozwijające się trendy w makijażu. Pierwszy z nich to brokat, drugi to metaliczna tekstura. Oba całkiem do siebie podobne, jednak dziś zajmiemy się tym pierwszym. Są one szczególnie na topie podczas trwającego już karnawału!

Brokat. Od dużych różnokolorowych drobin, aż po malutkie połyskujące każdym kolorem iskierki. Znajdziemy go wszędzie - długopisy, kleje, kartki, materiały, a także na paznokciach, w ozdobach ciała, włosów oraz twarzy. Mieni się na kilkanaście kolorów w zależności od światła, pięknie je odbija i idealnie nadaje się na karnawał, a także wszelkiego rodzaju festiwale czy koncerty, a także imprezy. Sama uwielbiam go wykorzystywać szczególnie do makijażu, paznokci oraz na włosy. A skoro już o makijażu mowa, to czas przedstawić Wam brokatowe eyelinery!

Golden Rose - Extreme Sparkle
Tym razem nie jest to żadna nowość - te brokatowe linery dostępne są na rynku już od dłuższego czasu, jednak zdecydowanie czekały na swoje 5 minut, który mają właśnie TERAZ! Dostępne są w 6 kolorach ponumerowanych od 101 do 106, z czego pierwsze 3 to klasyki, a pozostałe to odcienie niebieskiego. Zamknięte są w plastikowych buteleczkach zawierających ponad 5 gram produktu oraz kuleczkę odpowiadającą za wymieszanie produktu przy wstrząśnięciu. Zakrętka do długi złoty pędzelek, który bardzo wygodnie trzyma się w ręce, a jego włosie jest odpowiedniej grubości i długości do zrobienia precyzyjnej, nawet cienkiej kreski. Na dole buteleczki znajdziemy numerek.

Konsystencja, krycie i trwałość
W konsystencji eyelinery są dość gęste, co było dla mnie sporym szokiem. Mają w sobie bardzo dużo malutkich drobin (naprawdę bardzo dużo :) ), więc jednocześnie krycie jest przyzwoite. Nie oczekujmy świetnego krycia za jednym pociągnięciem, chociaż w przypadku srebrnego, czarnego i złotego jest to możliwe. Ja dla pewności i uzyskania zadowalającego efektu nakładam 2 lub nawet 3 warstwy (przy niebieskich). Porównując je do kultowych eyelinerów z Urban Decay - te z Golden Rose wypadają przy nich o wiele lepiej! W przypadku pierwszych mamy do czynienia z bezbarwną substancją z zatopionym brokatem, co bardziej nadaje się do ozdabiania niż zrobienia kreski.
Produkt szybko zastyga i jest nie do ruszenia pod wpływem siły palca, a nawet WODY! Ponieważ drobinki są ultra małe, a jednocześnie jest ich bardzo dużo - brokat jest całkowicie niewyczuwalny po zaschnięciu, nie tworzy nieprzyjemnej skorupy i nie odpada płatami - za to zachowuje się jak normalny eyeliner. Zdecydowany plus!
Jeśli chodzi o same niebieskie odcienie - są one minimalnie bardziej wodniste, dlatego potrzebują co najmniej 2 warstw produktu. Jednocześnie baza w której zatopione są drobiny ma też kolor odpowiadający kolorowi brokatu (zauważyłam, że może barwić skórę!)

Jak używać, jak wykorzystać?
Eyelinery możemy wykorzystać postaci klasycznej kreski. Dla bardziej kreatywnych lub znudzonych jedną kreską idealnie nada się wykorzystanie w podwójnej kresce (np. dolna czarna klasyczna, a tuż nad nią kolorowa), jako rozświetlenie kącika oka mocnym brokatem, jako oddzielenie cut crease, czyli linia na powiece, nałożone na dolną część oka, kiedy górna jest stonowana, a także jako 'topper' nałożony na środek powieki (wklepany). Możliwości jest wiele! Jest tylko jedno ALE - daj mu kilkanaście sekund, aby produkt zaschnął, inaczej odbije się i niestety będzie problem ze zmyciem go!
Postanowiłam pokazać Wam dostępne kolory oraz ich wykorzystanie w makijażach. Dajcie znać co sądzicie! PS. Makijaże które wykonałam są niesamowicie proste - moją wizją było stworzenie czegoś, co każdy potrafi odwzorować, a pierwsze skrzypce miały grać brokatowe produkty Golden Rose. Poza eyelinerem i tuszem do rzęs wykorzystałam 1 lub góra 2 cienie do ich stworzenia, aby udowodnić, że kolorowa i brokatowa kreska skupia całą uwagę! Nie bójcie się łączyć kolorów! Karnawał to czas szaleństw!



Pearly Silver
To jasny odcień srebra, można wręcz powiedzieć, że w pewnym świetle jest biały! Pięknie rozświetla każdy, nawet najciemniejszy makijaż. Wysoko napigmentowany malutkimi srebrnymi drobinkami.

Devilish Black
Dla tych, którzy nie lubią się rzucać w oczy Golden Rose ma także propozycje - całkowicie czarny eyeliner, który jest wzbogacony czarnymi drobinkami mieniącymi się na srebrno! Daje 'mokry' efekt, a brokat nie rzuca się tak bardzo w oczy.

Pure Gold
Prawdziwe złoto w czystej postaci, idealnie żółty odcień złota sprawdzi się szczególnie przy podbiciu brązowej tęczówki! Pomimo ciepłego odcienia znajdziemy w nim zimne, srebrzyste drobiny!

Zanzibar Dream
Piękny turkus, mieszanka zieleni i błękitu. Kolor jest o tyle ciekawy, że poza swoim kolorem opalizuje na srebrno i złoto jednocześnie!

Caribbean Sea
Cudowny błękit niczym egzotyczne, ciepłe morze. Jasny błękit zawiera w sobie malutkie drobinki opalizujące nie tylko na srebrno, ale także na różowo i fioletowo! Jestem w nim totalnie zakochana!

Malta Golden Bay
Idealny szafir wzbogacony o fioletowo-srebrne drobinki. Daje efekt głębokiego niebieskiego koloru, który ślicznie się mieni, jednocześnie pięknie podkreśla zarówno niebieską jak i brązową tęczówkę.

MUST HAVE 
Większych wad nie znalazłam, eyelinery są tanie (a teraz są produktem miesiąca i kosztują zaledwie 11,90zł!), bardzo łatwo dostępne, wybór kolorów jest, jednak nie pogardziłabym jeszcze różem, fioletem i czerwienią, są kryjące, trwałe i przede wszystkim idealnie wpisują się w aktualny brokatowy trend, a także okres karnawału! Dzięki nim wykonamy efektowny i szybki makijaż oka bez większych umiejętności! Który kolor spodobał Wam się najbardziej? :)

Dostaniecie je w promocyjnej cenie 11,90 zł przez cały styczeń w sklepach stacjonarnych, na wyspach Golden Rose oraz na stronie internetowej www.goldenrose.pl 



PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

Jak wykonać trwały i nieskazitelny makijaż, który przetrwa całonocną zabawę? | MEGA PORADNIK


Okres karnawału, studniówek i imprez zbliża się wielkimi krokami, a rozpocznie go Sylwester, który jest już za niecały tydzień! Każda z nas, kobiet, chce w tych wyjątkowych dniach czuć się piękna i nie musieć zerkać w lusterko z obawy, że coś się rozmazało. Tak oto przychodzę do Was z poradnikiem, który pomoże wam się zorganizować przed tymi wydarzeniami. Niezależnie od tego, czy w tym roku będziecie świętować tylko Nowy Rok, swoją pierwszą, drugą, a może już trzecią studniówkę, a może szukacie porad jak przedłużyć trwałość waszego makijażu na jakiejkolwiek imprezie - ten poradnik jest dla Was! Dowiecie się także jakie kosmetyki mi się sprawdziły w imprezowych warunkach i podczas zdjęć i na które warto rzucić okiem - a niemal wszystkie są dostępne w stacjonarnie za niewielkie pieniądze! Zapraszam!


Po pierwsze - CODZIENNA PIELĘGNACJA!
Nie ma, że nie! :) Bez tego możecie tylko pomarzyć o trwałym i dobrze wykonanym makijażu. Nawet jeśli decydujecie się na wykonanie makijażu u kosmetyczki/makijażystki to maseczka dzień przed i krem nawilżający nałożony tuż przed niewiele wam da. Skoro jest już prawie koniec grudnia to czas najwyższy zadbać o to już teraz i przygotować naszą skórę do wielkiego dnia. Jeśli wasza skóra lubi wam robić niespodzianki w postaci wyprysków możecie skorzystać z usług oczyszczania manualnego w gabinecie kosmetycznym lub kwasów, ale z minimum 1,5-2 tygodniowym wyprzedzeniem (przed Sylwestrem już nieco za późno) - skóra musi mieć czas na zareagowanie, złuszczenie się i regenerację. Na co dzień należy pamiętać o dokładnym demakijażu, umyciu twarzy żelem, który oczyści  dogłębnie naszą skórę i o stonizowaniu, a także nałożeniu kremu odżywczego i nawilżającego na noc. Raz na kilka dni można sięgnąć po maseczkę i peeling, a także peel-off'y jeśli borykacie się z czarnymi zaskórnikami. Taki rytuał wprowadzony w życie sprawi, że każdego dnia będziemy cieszyć się piękną, gładką buzią, bez suchych skórek ani czarnych kropek na nosie.

Dzień przed
Nigdy, przenigdy nie katujemy skóry dzień przed, ani w dniu ważnego wydarzenia. Nie wykonujemy mocnych peelingów, nie trzemy ręcznikiem, nie skubiemy i nie grzebiemy w twarzy, jak również nie sięgamy po nieznane kosmetyki (które mogą nas uczulić!), a skupiamy się na nawilżeniu, relaksie. Tego dnia przyda się mocno nawilżająca maseczka w płachcie, a jeśli takiej nie znajdziecie - w kremie, pod oczy płatki, które ujędrnią skórę i usuną oznaki zmęczenia, a na ostatnie krostki - maść cynkowa lub papka Jadwiga! Nie zapomnij się wyspać!

Nieskazitelna twarz
Jestem zdania, że 75% makijażu kolorowego stanowi twarz, następnie idą brwi, oczy i rzęsy, a na samym końcu usta. Wyobraźcie sobie zrobić makijaż samych oczu i ust, a zostawić skórę nagą, bez niczego, błyszczącą się, z zaczerwienionymi od mrozu i zimna policzkami, kilkoma przebarwieniami, zasinieniami pod oczami - nawet najpiękniejszy makijaż oczu i ust nie będzie wyglądać dobrze bez tła, jakim jest nasza twarz! Dlatego, jeśli już zadbałyśmy o jej pielęgnację, warto przyłożyć się do jej makijażu.

1. Lekki krem nawilżający
Wiele osób pomija ten krok, jednak ja nie wyobrażam sobie nie nałożyć kremu na twarz przed przystąpieniem do makijażu i położyć podkład i inne kosmetyki bezpośrednio na twarz. Zawsze nakładam go tuż po umyciu twarzy i wchłonięciu się toniku, delikatnie wklepuję palcami i czekam aż się wchłonie, w miedzyczasie wykonuję makijaż brwi. Krem powinien być lekki, na bazie wody, szybkowchłaniający się, taki który nie pozostawia lepkiej warstwy - dzięki temu nie wpłynie negatywnie na trwałość kolejnych nałożonych kosmetyków. Jeśli posiadacie przetłuszczającą się strefę T warto sięgnąć po krem matująco-nawilżający. Moje propozycje, które nigdy nie zawiodły mnie jako krem pod makijaż to:
➢ Dermedic HydraIn 2
➢ Dermedic HydraIn 3
➢ Bandi HydroCare (krem intensywnie nawilżający)
➢ Mixa Hyalurogel
➢ Soraya Ideal Beauty (testowałam wersję niebieską oraz zieloną, która u mnie wygrywa)
➢ Tołpa Green (krem matujący)
➢ Make Me Bio Beautiful Face (krem do skóry skłonnej do wyprysków) - RECENZJA TUTAJ :)

2. Baza (wygładzająca, matująca, rozświetlająca, niwelująca zaczerwienienia)
Dobór bazy to kwestia indywidualna, jednak nikt nie zabroni użyć wszystkich czterech na raz, jednak w innych strefach! Wygładzająco-matująca na strefę T, zielona, która niweluje zaczerwienienia na policzki (lub inne miejsca, które tego wymagają), a rozświetlająca w miejscach gdzie będziemy później nakładać rozświetlacz. Jeśli chodzi o czas nakładania bazy jest to po nałożeniu kremu, zrobieniu brwi (w tym czasie wchłania się krem), a przed makijażem oczu.
Moje propozycje to:
➢ Cashmere Baza wygładzająca
➢ Cashmere Baza wygładzająco-rozświetlająca
➢ Bell Anti-Redness
➢ AA Beauty Primer baza matująca - zmniejszająca pory
➢ Lirene No Pores baza matująca
➢ Bielenda Glow Essence (różowa)

3. Trwały podkład
Ważne, aby taki podkład był wodoodporny i nie posiadał filtrów - to one są odpowiedzialne za efekt ducha (białej skóry) na zdjęciach, szczególnie tych z flashem! Wykończenie - stawiałabym na matowe, które cieszy się zazwyczaj większą trwałością. Podobnie z kryciem - lepiej, aby miał większe, niż dokładać 10 warstw kiepskiego krycia tworząc ciastko.
Moje sprawdzone imprezowe propozycje to:
➢ Revlon Colorstay
➢ Skin 79 BB Cream (Orange, Pink, Gold) - RECENZJA TUTAJ
➢ Gosh X-Ceptional (niedoceniony podkład, który świetnie sprawdził się na mojej własnej studniówce przy mieszanej skórze! Do tego drugi kolorek jest jasny i żółty!)
➢ Pierre Rene Skin Balance - RECENZJA TUTAJ
➢ Wet'n'Wild Photofocus Foundation - RECENZJA TUTAJ



4. Konturowanie na mokro
Nie przepadam za tą czynnością na co dzień, jednak dla wzmocnienia efektu klasycznego konturowania na sucho warto sięgnąć po produkty do konturowania na mokro. Dla mniej wprawionych - po konturowaniu nakładamy na to puder. Dla zaawansowanych - nie pudrujemy wykonturowanych miejsc, od razu przystępujemy do konturowania na sucho (trudniejsze blendowanie). Sprawdziły mi się:
➢ Kobo (poczwórne kółeczko do konturowania)
➢ Eveline Contour Sensation (testowałam wszystkie 4, są świetne)
➢ Golden Rose Correct&Conceal - RECENZJA TUTAJ
➢ Bell Magic Jungle Płynne Rozświetlcze


5. Kryjący korektor
Zarówno ten pod oczy jak i na pozostałe zaczerwienienia powinien być odpowiednio kryjący. Ważne, aby ten pod oczy nie był za jasny, bo będziemy wyglądać jakbyśmy byli posiadaczami białych trójkątów pod oczami! :D Sprawdzone pozycje:
➢ Catrice Camouflage (w słoiczku)
➢ Bell Hypoallergenic korektor korygujący pod oczy (jasny ma bardzo przyjemny odcień) - RECENZJA TUTAJ
➢ Kontigo MOIA korektor rozświetlający
➢ Wet'n'Wild Photofocus Concealer - RECENZJA TUTAJ
➢ Bourjois City Radiance
➢ Bourjois Healthy Mix

6. Utrwalający puder matujący
Puder to granica między produktami płynnymi a konturowaniem na sucho. Kiedyś wybierałam prasowane pudry kolorowe, które poza matem dawały jeszcze dodatkową warstwę krycia, teraz zdecydowanie bardziej wolę transparentne pudry sypkie, które mają tą przewagę, że możemy nimi wykonać baking. Nic tak nie utrwali makijażu jak porządne pieczenie. Ważne aby taki puder nie bielił i był drobno zmielony. Kilka wybranych pozycji, wartych uwagi:
➢ Pierre Rene Loose Powder - RECENZJA TUTAJ
➢ Bell Hypoallergenic Fixing Mat Loose Powder
➢ Kontigo Moia Rice Powder
➢ Golden Rose Long Wear Finishing Powder - RECENZJA TUTAJ
➢ Kryolan Puder Transparentny (utrwalający)


7. Matowy bronzer, rozświetlający róż oraz połyskujący rozświetlacz
Ważne, aby odcień bronzera nie był zbyt chłodny (wtedy łatwo o efekt brudnej skóry) lub zbyt ciepły (nie chcemy ceglanej plamy). Moim zdecydowanym faworytem po który sięgam codziennie jest pozycja pierwsza, a druga to coś idealnego dla początkujących:
➢ Ecololore 'Diani'
➢ Kontigo Moia 'Emirate' (mój pierwszy bronzer, krzywdy nim sobie nie zrobicie :) )
Zdecydowanie bardziej wolę rozświetlające róże, zawierające ultra małe drobinki i opalizujące niż te całkowicie matowe. Uważam, że takie dodają skórze nie tylko zdrowego wyglądu, ale tez żywego blasku. Mam tu do polecenia dwie pozycje, z czego pierwsza to mój hit i ulubiony róż mój i mojej mamy!
➢ Makeup Revolution Baked Blush 'Loved me the best'
➢ Ecolore 'Coralisso'
To chyba moja ulubiona część makijażu twarzy. Mogę wyjść bez konturowania bronzerem, bez pomalowanych rzęs, ale rozświetlacz to moja M I Ł O Ś Ć! Moje propozycje to:
➢ Makeup Revolution Goddes of Love (serduszko, ulubieniec od 2 lat mój i mojej mamy)
➢ Pierre Rene Highlighting Powder
➢ MySecret Face Illuminator Powder 'Sparkling Beige'

8. Fixing Spray
Ostatni punkt 'twarzy' to utrwalenie całego makijażu, usunięcie pudrowości, scalenie kosmetyków i przedłużenie trwałości makeupu poprzez cechę sprayu jakim jest wodoodporność. Ze swojej strony mam do polecenia dwa produkty:
➢ Kryolan Dermaclor Fixing Spray
➢ Pierre Rene Makeup Fixer - RECENZJA TUTAJ


Eyes on point
Dobra baza i cienie to podstawa, razem z umiejętnościami i porządnymi pędzlami. Jako bazy zawsze używam korektora, tego samego co pod oczy (chociaż dobry też będzie zastygający płynny Kauflaż z Catrice), który gruntuję jasnym, cielistym cieniem, co ułatwi też potem blendowanie. Nigdy nie korzystałam z dedykowanych baz pod cienie, ale warto też pamiętać, że baza do twarzy nie sprawdzi się jako baza pod cienie! Dużo osób lubi też tani zamiennik kremowego cienia z MAC, czyli Maybelline Color Tattoo.
Do wykonania kolorowego makijażu oka warto sięgnąć po dobrze napigmentowane, trwałe cienie. Z tańszych zdecydowanie polecam Makeup Revolution New Trals VS Neutrals (RECENZJA TUTAJ) oraz serię PRO HD Amplified, spośród której ja posiadam wersję Inspiration (RECENZJA TUTAJ). Są łatwo dostępne w drogeriach internetowych, ale także w drogeriach Hebe i Kontigo. Jeśli intersują Was inne kolory cieni sięgnijcie po czekoladki. Te 3 palety z MUR należą do najlepszych jakościowo :) Inną opcją są paletki Zoeva dostępne na Minti oraz w Sephorze. Są droższe, mniejsze, ale zdecydowanie warte swojej ceny!



Trwały tusz do rzęs to podstawa, podobnie jak eyeliner. Jest to wskazane, aby były wodoodporne - przetrwają pot, wrzucenie do basenu i wszelkie momenty kiedy się wzruszycie! Maybelline Lash Sensational, wersja podstawowa (RECENZJA TUTAJ) oraz L'Oreal Million Lashes So Couture to moi zdecydowani ulubieńcy, ale nie wykluczam też pozostałej rodziny Maybelline - Rocket, Collosal :) Od dwóch lat niewątpliwie moją drugą połówką jest czarny eyeliner Black&Black z serii metalicznej z Golden Rose, nie ma sobie równych w tej półce cenowej! Ale pamiętajcie! Nie ma sensu robić pierwszej w życiu kreski w dniu wielkiego wyjścia, teraz jest czas by to ćwiczyć!
Sztuczne rzęsy to niesamowity dodatek, który podkreśli oko, jednak podobnie jak z eyelinerem - ta sztuka wymaga nieco wprawy i dobrego kleju. Jeśli jeszcze nie wiecie jak przyczepić sztuczne rzęsy zapraszam Was do poradnika (LINK TUTAJ), a jeśli chcecie się dowiedzieć jak wybrać odpowiedni model (LINK TUTAJ). Dobry i tani klej, łatwodostępny to z pewnością Duo oraz Misslyn.


Nie ma oczu bez oprawy - brwi są u mnie na drugim miejscu, jeśli chodzi o istotność, tuż po idealnej twarzy. Wiele osób lubi cienie (np. Brow Kit z Golden Rose - RECENZJA TUTAJ) czy kredki, jednak ja uwielbiam pomady do brwi - pięknie utrzymują włoski w miejscu, podkreślają łuk, można dorysować pojedyncze włoski, a jeśli ktoś potrafi się nimi posługiwać stworzy idealny makijaż brwi. Osobiście nadal używam cienia w kremie z Bell (RECENZJA TUTAJ), ale z łatwodostępnych kosmetyków możecie także sięgnąć po pomadę z Inglota lub Freedom Makeup.


Usta
Zawsze na końcu! Kilka godzin przed - porządny peeling cukrowo-miodowy, a w trakcie wykonywania makijażu - mocna pomadka nawilżająca. Najlepiej zdecydować się na matową pomadkę, szczególnie w płynie, która będzie najtrwalsza. Jeśli jednak wolicie klasyczne szminki w sztyfcie matowe lub kremowe - tu także mam dobre pozycje do polecenia! Ostatnią opcją jest błyszczyk, który jest w tym sezonie na topie, zarówno te glossy, jak i pełne drobinek, jednak przy tym kosmetyku szczególnie ważne jest użycie konturówki, aby zapobiec uciekaniu produktu poza kontury. Jeśli szukacie bazy pod pomadkę, która dodatkowo je wygładzi, nawilży i przedłuży trwałość to zerknijcie na asortyment Golden Rose (RECENZJA TUTAJ). Polecone:
➢Lovely Extra Lasting
➢Misslyn Long Lasting Lip Booster (97 Mochachino)
➢Misslyn Smooth Lip Liner (135 Rosewood)
➢Kontigo Moov Lip Gloss (Sexy, Charming, Elegant)
➢Golden Rose Smart Lips - RECENZJA TUTAJ
➢Golden Rose Velvet Matte- RECENZJA TUTAJ
➢Golden Rose Matte Crayon Lipstick- RECENZJA TUTAJ
➢Golden Rose Dream Lips Liner- RECENZJA TUTAJ
➢Golden Rose Liquid Matte Lipstick- RECENZJA TUTAJ i TUTAJ (nowe kolory)
➢Bell Maroocan Dream (03) - RECENZJA TUTAJ
➢Bell Hypoallergenic (05)
➢Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick
➢Sephora Lip Stain
➢MAC Retro Matte




Chronologia
W poście kilkukrotnie wspomniałam o chronologii, tak samo wyraźnie zaznaczyłam to punktując kolejne kroki. W skrócie - moim zdaniem najlepsza kolejność to: krem - brwi - baza - oczy - płynne produkty do twarzy - suche produkty do twarzy - sztuczne rzęsy - usta. Dzięki takiej kolejności mamy pewność, że wszystko się wchłonie, a jak cienie się osypią, to wystarczy wytrzeć miejsce wilgotnym wacikiem, a nałożenie pomadki na usta tuż przed wyjściem pozwoli nam dłużej cieszyć się kolorem!

NAJWAŻNIEJSZE!
Nigdy, nigdy, NIGDY nie kupujcie kosmetyków dzień przed, w dniu a nawet kilka dni przed ważnym wydarzeniem, na którym wasz makijaż musi wyglądać olśniewająco! Niezależnie czy jest to kosmetyk kolorowy czy pielęgnacyjny - chyba nie chcesz skończyć z totalną katastrofą na twarzy, nie wiedząc co zawiodło? Głównym powodem dla którego ten poradnik powstaje właśnie teraz, a nie za miesiąc, jest to, że po jego przeczytaniu będziecie miały odpowiednio dużo czasu na skompletowaniu swojej kosmetyczki pielęgnacyjno-makijażowej (wyłączając świętowanie Nowego Roku, który jest już za kilka dni!) oraz zdążycie odpowiednio przetestować wszystkie produkty, zobaczyć co z czym współpracuje, a co nie. Jeśli czegoś nie umiesz, nie ufasz swoim umiejętnościom - nie ryzykuj, szczególnie z przyklejaniem rzęs, malowaniem kreski czy mocnym konturowaniem :)


Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca! Jak również, że wyciągnięcie dobre rady z tego wpisu :)
Post jest długi, jednak wraz z moimi obserwatorami na Instagramie @miller.emilia wspólnie zadecydowaliśmy w ankiecie, że post ma być jeden, długi, duży, a nie dwa małe.

PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

Najlepszy puder matujący ZA GROSZE?! | Golden Rose | Long Wear Finishing Powder


Puder do twarzy to jedna z ważniejszych części w makijażu. Bez niego makijaż twarzy szybko zniknie, będzie niekontrolowany błysk oraz bardzo niska trwałość wcześniej nałożonych płynnych produktów. Do tej pory na co dzień wystarczał mi puder ryżowy, który spełnia moje oczekiwania - wystarczająco utrwali podkład, a przez kilka godzin (koło 5) nie będę się świecić, do tego nie powinien mnie zapchać. Na większe decyduję się jednak na pudry matująco-utrwalające, które dodatkowo przedłużą trwałość mojego makijażu. O trwałym podkładzie, który lubię używać na większe wyjścia, a jednocześnie kosztuje grosze, mogliście przeczytać w poprzednim wpisie (KLIK), teraz przyszedł czas na puder.

Kiedy Red Lipstick Monster robiła filmik o bakingu użyła pudru, który od razu pojawił się na mojej liście rzeczy do kupienia. Skoro dużo rzeczy z jej polecenia mi się sprawdza, śmiało sięgnęłam po puder matująco-utrwalający z Golden Rose, który jest już na rynku od dłuższego czasu. Kosztuje 26,90 i tak naprawdę.. to był mój pierwszy kosmetyk do twarzy z tej firmy :)

Golden Rose
Long Wear Finishing Powder
Matujący puder transparentny
Zaczynając od opakowania - produkt dostajemy zapakowany w kartonik, wewnątrz którego znajdziemy naprawdę bardzo solidne, odkręcane, plastikowe opakowanie z pudrem. Zawiera ono 11 gram produktu. Wieczko jest matowe z błyszczącym tłoczeniem  'GR', nie odkręca się. Dół jest przezroczysty, dzięki temu widać zawartość. Po otworzeniu mamy sitko przykryte jedynie naklejką zabezpieczającą przed wysypaniem produktu oraz mały puszek, którego nie używam (preferuję nakładanie gąbeczką lub pędzlem). Odkryte sitko to jedyna wada opakowania, wolę takie przekręcane, dzięki temu mam 100% pewności, że w podróży, w której jestem często, nic się nie wysypie.

Sam proszek jest bardzo mocno zmielony. Klei się do skóry, jest miałki. Do tego jest transparentny i nie pozostawia białych plam na skórze.

Skład to skrobia kukurydziana, dwutlenek krzemu, sztuczna mika, stearynian cynku, mika, glikol kaprylowy (to on jest odpowiedzialny za ewentualne zapychanie, jednak jest przedostatni w składzie, nie powinien zaszkodzić). W rzeczywistości niewiele tu może zaszkodzić, a skład moim zdaniem jest bardzo dobrze dobrany jeśli chodzi o oczekiwane właściwości.

Po nałożeniu podkładu i korektora na twarz wysypuję odrobinę(!) pudru na wieczko, a następnie zanurzam pędzel lub gąbeczkę i nakładam na twarz. Zaczynam od okolic pod oczami, następnie płatki nosa, strefa T i reszta na policzki. Jeśli zależy mi na większej trwałości wykonuję baking.


Totalny hit czy ciastko na twarzy?
Na tą chwilę to najlepszy puder sypki jaki miałam. Ryżowe sobie tak dobrze nie radzą z trzymaniem matu, jak te z dodatkiem skrobi kukurydzianej, dlatego opinia o tym produkcie jest tak bardzo pozytywna. Świetnie współgra zarówno z klasycznymi podkładami i koreańskimi kremami BB, jak również z minerałami. Dobrze radzi sobie także z kosmetykami nałożonymi na niego, tj. produkty do konturowania. Jest idealny do bakingu! Nie waży się, nie podkreśla porów ani suchych skórek.Nadaje się pod oczy, nie robi ciastka i nie przesusza. Jego wykończenie jest typowo matowe, dla niektórych może wydawać się za płaskie, jednak szybko scala się z resztą makijażu i pudrowość znika. Jeśli jednak wolicie pozbyć się tego problemu na szybko - wystarczy użyć np. wody termalnej.

15 godzin bez błysku i maksymalne utrwalenie
Dokładnie tak, 15 godzin! Tyle czasu minęło od kiedy nałożyłam podkład, spędziłam dzień na uczelni i w mieście, a na mojej twarzy nie zagościł niekontrolowany błysk, za to wszystko było na miejscu. Może podkład z pudrem nie wyglądały już jak chwilę po nałożeniu, jednak ciągle bardzo dobrze, aż sama nie mogłam w to uwierzyć. Żaden puder do tej pory nie utrzymał mojej twarzy przez cały dzień w tak dobrym stanie. Od kiedy używam tego pudru nie czuję potrzeby spoglądania w lusterko ani poprawiania makijażu, jestem naprawdę w szoku! Jestem pewna, że przez co najmniej 8 godzin mój makijaż twarzy będzie wyglądać nienagannie. Koniecznie musicie spróbować ten puder!

Wolicie pudry sypkie czy w kamieniu?
Jaki jest Wasz ulubiony puder?

PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !


Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

Drogeryjny zamiennik kultowego podkładu i świetnego korektora?! | Wet'n'Wild | Photofocus Foundation & Concealer


Poszukiwania ideału
Poszukiwania podkładu idealnego nadal trwają, mimo, że mam już kilka swoich faworytów. Na co dzień stosuję minerały, jednak na większe wyjścia również potrzebuję sprawdzonego f'luidu, który będzie spełniać kilka prostych wymagań: będzie trwały, jasny, zapewni krycie średnie lub większe, będzie wyglądać naturalnie, bez efektu maski, nie zważy się, nie wysuszy ani nie spowoduje wysypu na mojej buzi. Niby bardzo proste, a niestety bardzo często trudne do osiągnięcia. Poszukiwania korektora wyglądają podobnie. Nie może wysuszyć delikatnych okolic pod oczami, a jednocześnie powinien zapewnić satysfakcjonujące, co najmniej średnie krycie.

Dostępna w Drogeriach Natura firma Wet'n'Wild ostatnio zyskała na popularności wprowadzając do polskich szaf podkład oraz korektor z serii Photofocus, które na zagranicznym YouTube zostały okrzyknięte tanim zamiennikiem podkładu Estee Lauder Doble Wear oraz korektora Tarte Shape Tape. Postanowiłam przekonać się na własnej skórze jak sprawdzają się oba te kosmetyki oraz czy można je zestawić z tymi wysokopółkowymi produktami.

Uboga polska szafa
Wet'n'Wild to jedna z tańszych, drogeryjnych marek, która ma w swojej ofercie każdy kosmetyk, od twarzy, przez oczy i usta, brwi, a nawet paznokcie, a do tego nawet pędzle. Często mają edycje limitowane, które pasowały do największych makijażowych trendów oraz wprowadzane nowe stałe kolekcje, jednak w polskich szafach do tej pory mamy bardzo okrojony asortyment. Firma, poza tym, że ma bardzo niskie ceny i dobre produkty, cechuje się tym, że produkty są wegańskie i nietestowane na zwierzętach!

Wet'n'Wild Photofocus Foundation
Soft Ivory - Light Warm
Podkład jest dostępny w 20 kolorach, jednak w Drogerii Natura znajdziemy tylko 5 kolorów. Wybrałam najjaśniejszy z polskiej gamy, jednocześnie żółty, którego kolor wymieniłam wyżej. Producent zapewnia dobre krycie, a jednocześnie nieskazitelną skórę i doskonałe wygładzenie w stylu Insta, a także brak efektu flashback. 
Testowałam podkład w wielu warunkach, od codziennego używania, przez całonocne wyjścia, sen (!), kilkugodzinne intensywne eventy, w deszczu, w wysokiej temperaturze, z szalikami i czapkami, z katarem, z podpartą głową - jednym słowem - w każdych możliwych. 



Podkład zamknięty jest w eleganckiej, szklanej buteleczce o pojemności 30 ml. Teraz, zamiast klasycznej pompki, w modzie są pipety, a w przypadku WnW jest to szpatułka. Metoda jest higieniczna, o ile nakładamy go najpierw na rękę, a nie bezpośrednio na twarz, a także bardzo ekonomiczna - możemy kontrolować ilość użytego podkładu.
Sam produkt jest dość płynny, lejący się, porównałabym go do Healthy Mix z Bourjois. Nakładam go na dłoń, robię na twarzy kropki, a następnie rozprowadzam go przy pomocy mocno wilgonej gąbeczki, która niestety wchłania część produktu. Już przy jednej, cienkiej warstwie kolor skóry jest wyrównany i wygląda ona bardzo naturalnie, druga warstwa dopełnia krycie, a buzia staje się nieskazitelna, bez efektu maski. Podkład pozostawia delikatnie matowe, satynowo-pudrowe wykończenie, bez błysku. Zarówno podczas rozprowadzania jak i po nałożeniu podkład wydaje się być dość suchy, nieco tępy, dlatego gąbeczka powinna być naprawdę mocno wilgotna, ale wystarczy go opracować. Całość gruntuję pudrem matująco-utrwalającym z Golden Rose (o którym przeczytacie w najbliższym wpisie) lub pudrem ryżowym z Kontigo z marki MOIA.

Czy to ideał?
Wiele na to wskazywało, jednak nie daję mu 5 gwiazdek :) Mam kilka zarzutów, ale o tym później. Do plusów zdecydowanie należy jego kolor - piękny, neutralno-żółty, jaśniutki, nieciemniejący ani nieutleniający się! Nie ma mowy o odcinaniu się, nie tworzy też efektu maski, za to wygląda bardzo naturalnie na buzi. Jest lekko zastygający, ale nie tworzy wyczuwalnej skorupy, bardziej stapia się ze skórą. Bardzo podoba mi się efekt podkładu po nałożeniu - nie ma błysku i nawet nie musiałabym go pudrować, jednak nie odważyłam się na ten krok. Długo trzyma mat, nie migruje, czasem wchodzi mi w zmarszczki mimiczne, a konkretniej tylko te przy ustach. Nie podkreśla suchych skórek, ale twarz powinna być dobrze nawilżona. Bardzo dobrze kryje, zwykle nakładam jedną warstwę i miejscami dokładam drugą równie cienką.
Jest trwały, trzyma się skóry nawet w strefie T się nie ślizga(mam mieszaną), nie znika.. ale kiedy mam katar (czyli 90% roku) zaczyna znikać z okolic nosa, co jest widoczne przy zaczerwienionym nosie. Kilka razy zdarzyło mi się, że źle wyglądał na twarzy tuż po nałożeniu, smużył, wyglądał na zważony, wtedy musiałam całość zmyć i nałożyć od nowa, wcześniej nakładając krem i bazę. Jeśli już mowa o bazie - zdarzyło się także, że wyjątkowo podkreślił mi pory w okolicy nosa, wtedy sięgnęłam po bazę wygładzającą i problem zniknął. Nie jestem w stanie go osądzić o zapychanie, bo testowałam ostatnio kilka nowych produktów, ale myślę, że tego nie robi, szczególnie kiedy nie używam go codziennie :)
Kosztuje 30 zł, ale podczas promocji dorwiecie go za 15-20 zł! Jak najbardziej wart swojej ceny i warty przetestowania!

Wet'n'Wild Photofocus Concealer
Light Ivory
Korektor ma być podobnież zamiennikiem kultowego kryjącego korektora z Tarte, Shape Tape. Na zagranicznym YouTube znajdziemy masę testów porównawczych! Niestety w naszym polskim asortymencie znajdziemy tylko 3 kolory zamiast 6, a najjaśniejszy wcale taki jasny nie jest. Korektor dostajemy w plastikowym opakowaniu z klasycznym aplikatorem. Sam produkt jest gęsty i treściwy. Używam go pod oczy, na powieki i na drobne zmiany skórne, z którymi nie poradził sobie podkład (lub nie chciałam dokładać warstwy). Ma świetne krycie, bardzo dobrze radzi sobie z moimi zasinieniami o średniej intensywności, dobrze stapia się ze skórą, podkładem, nie wchodzi w załamania, nie przemieszcza się, lekko zastyga. Pomimo tego, że nie jest bardzo jasny - pod oczy jest dla mnie bardzo dobry, a jeśli będę potrzebować czegoś jaśniejszego, to sięgnę po bardzo jasny korektor z Kontigo z marki MOIA i nałożę oba, mieszając je. Nie stracę krycia, a dodam nieco jasnego koloru!
Korektor jest niesamowicie trwały, nawet mogłabym powiedzieć, że bardziej od podkładu, jak nałożę go rano to nie ruszy się z miejsca! Stał się moim nowym ulubieńcem. Gdyby tylko posiadali więcej jasnych kolorów było w ofercie - dostałby ode mnie całe 5 gwiazdek!
Cena to 18 zł, podczas promocji można go dorwać za 8-11 zł :) Zdecydowanie wart każdej złotówki!


Wielkie TAK czy TOTALNA klapa?
Jeśli dokładnie przeczytaliście cały post to już z pewnością wiecie, że odpowiedź to TAK! Podkład trafił na listę moich ulubionych trwałych, jasnych podkładów, podobnie jak korektor. Jeśli tylko będziecie mieć okazję, aby go kupić - śmiało! Mam nadzieję, że nie pożałujecie. Jeśli Wam się nie sprawdzi i będziecie chciały puścić go dalej w świat - będzie wiele chętnych.

INSTA FLAWLESS
Jeśli uwielbiacie robić sobie selfie, szukacie podkładu, który sprawdzi się w każdych warunkach oświetleniowych i nie będzie odbijał się na biało na zdjęciach z flashem, oraz przetrwa całonocną imprezę to ten zestaw jest dla Was! Jeśli pasjonujecie się makijażem, tworzycie sztukę na waszej buzi i oczach, koniecznie sięgnijcie po ten podkład - efekt nieskazitelnej, wygładzonej twarzy murowany, bez filtrów!


PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!