KOLOR SEZONU: CZERWONY | Trendy jesień/zima 2017 | Zamszowa czerwona kurtka


Kolor czerwony niewątpliwie stał się kolorem jesienno-zimowego sezonu. Ten trend miał swój początek jeszcze w zeszłym roku, jednak dopiero teraz widzimy ten kolor praktycznie w każdym sklepie, na każdej wystawie czy pokazie. Od pojedynczych elementów, przez drobne akcenty w tym kolorze, aż po total-look. Odcień jest przede wszystkim żywy, soczysty, nie żadne bordo ani zgaszony. Osobiście uważam, że nie każdy dobrze wygląda w takiej czerwieni, bo jest to dość odważny kolor, jednak jeśli tylko ktoś lubi eksperymenty lub świetnie się czuje w tak widocznym kolorze (spojrzenia ludzi gwarantowane) powinien koniecznie spróbować tego trendu!

Moja propozycja to minimalizm i połączenie czerni z czerwienią. Elementem rozjaśniającym całą stylizacje i nadającą jej lekkości są jasne włosy oraz jasnoszare dodatki.
Klasyczne rurki z wyższym stanem w kolorze głębokiej czerni dobrałam do równie czarnej bluzki z serii basic, która ma piękny dekolt w serek. Początkowo miałam założyć płaskie wsuwane buty typu slip-in, jednak pogoda nie pozwoliła na to i wybrałam czarne botki na platformie, dzięki czemu wydłużyłam nogi.



Przy tak prostej bazie pierwsze skrzypce gra czerwona kurteczka w stylu ramoneski, która przyciągnęła mój wzrok swoim mocnym, soczystym i żywym kolorem. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i wiedziałam że musi być moja, podobnie wiedziałam też z czym ją połączę. Kurtka przypomina w dotyku zamsz, a wewnątrz podszyta jest futerkiem, który przy kołnierzu jest pięknie wyeksponowany. Jest równocześnie całkiem ciepła, przy temperaturze ok. 3-4 stopni powyżej zera włożyłam do niej golf i nie było mi zimno! Posiada skośne zapięcie i 3 kieszonki, których można używać, dla mnie wielki plus, ponieważ nienawidzę kurtek bez kieszeni! Nie wyobrażałam sobie pozostawić ust bez koloru. Postawiłam na zimną, matową czerwień, niemal identyczną jak kolor kurtki.
Jasnoszara torba rozjaśnia całą stylizację. Jest niepozornie bardzo pojemna i lekka. Drugim elementem jest mój ukochany ostatnimi czasy potężny, ciepły szal w jasnoszare i białe paski. Uwielbiam go zarzucać na ramiona lub tylko przez szyję, aby jedna strona zwisała na plecach.
Na ręce wylądował minimalistyczny zegarek z Rosefield, cały czarny, zarówno tarcza jak i pasek, jedynie metalowe elementy są w kolorze różowego złota.



Co sądzicie o takim prostym połączeniu?
Do czego ubralibyście taką czerwoną kurtkę?
Jak Wam podoba się trend na kolor czerwony? 
Lubicie? Nosicie?




PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

TRENDY 2017 Koniec matu na ustach! | Golden Rose | Smart Lips


Rok 2017 przyniósł masę nowości, zarówno w życiu, modzie, jak i kosmetykach. Jedną z nich jest koniec ery matu na ustach. Na jego miejsce wchodzą naturalne wykończenia lub pełne drobinek, przy wykorzystaniu iskrzących błyszczyków.
Golden Rose nie pozostało w tyle z aktualnymi trendami i późnym latem wypuściło serię niematowych pomadek w kredce, które mają za zadanie pozostawić nasze usta pełne blasku, a właściwie o satynowym wykończeniu, nawilżone, wypełnione intensywnym kolorem. Do tego typu pomadek podchodziłam dość sceptycznie - miałam jedną taką pomadkę zakupioną 2 lata wcześniej z firmy Misslyn i nie zadowoliło mnie ani krycie, ani trwałość.. rozmazywała się, wychodziła poza kontury ust, zjadała momentalnie. Jako, że Golden Rose mnie nigdy nie zawiodło, jeśli chodzi o produkty do ust - postanowiłam dać im szansę i zapomnieć o nieudanym poprzedniku.

Nowa seria pomadek SMART LIPS
Cała seria liczy 24 kolory, a w nich znajdziemy nudziaki, róże, czerwienie, burgundy, brązy oraz fiolety! Firma od razu postawiła nas przed ciężkim wyborem, jednak dzięki temu każdy wybierze coś dla siebie. W moje ręce wpadło 5 kolorów: nude, dwa róże, czerwień oraz fiolet. Poszczególne kolory znajdziecie na zdjęciach poniżej. Jestem ciekawa czy któryś przypadnie wam do gustu!

02 Total Nude
Pomimo tego, że moja kolekcja szminek liczy około 50-60 sztuk.. nie miałam nigdy aż tak beżowego odcienia! To pierwszy taki kolor, który nie ma ani różowych, ani pomarańczowych, ani czerwonych tonów, a jest całkowicie brązowy! Nigdy nie byłam do takich przekonana, a tu okazało się, że zdobyłam nowego ulubieńca. Jest to zgaszony, nieco chłodny brąz, jasny, który pasuje do każdego makijażu, zarówno prostego i dziennego, jak i wyjściowego czy wymyślnego.




09 Daily Pink
Mój drugi ulubieniec, który zdobył serce tym, że jest po prostu różowy i myślę, że wiele z Was go pokocha! Jest to zgaszony i chłodny odcień różu, a w zależności od typu urody albo podbije nasz naturalny kolor ust, albo wystawi je na pierwszy plan, wybielając przy tym optycznie zęby. Już wiem, że to jest kolor must have na cały rok, używam go niemal codziennie, a szczególnie wtedy, kiedy nie mam pomysłu jak pomalować usta!





10 Sweet & Cute
Z pozoru jest podobny do swojego poprzednika, jednak po nałożeniu na usta od razu widać różnicę. 10-tka jest bardziej słodka, soczysta, a nawet nieco elektryzująca i neonowa, a jednocześnie pozostaje jasna i chłodna! Przy mojej jasnej karnacji i blond włosach daje efekt Candy Barbie, dlatego nie sięgam po nią za często.




14 Perfect Red
Sama nazwa już mówi za siebie - to piękna, klasyczna i przede wszystkim zimna czerwień z kierunkiem do neutralnych tonów! Już od pierwszego użycia wiedziałam, że się polubimy. Wybiela zęby i skupia uwagę na pięknym uśmiechu. Jest gwiazdą sama w sobie, jak to czerwień, dlatego warto zestawić ją z delikatnym lub klasycznym makijażem.





23 Ultra Violet
W pierwszej chwili nie byłam przekonana do tego koloru, w końcu jeśli fiolety, to tylko ciemne i nasycone.. zmieniłam zdanie tuż po nałożeniu. Wtedy całkowicie zakochałam się w tym kolorze. Zimny, elektryzujący i żywy, jasny, soczysty i typowo fiołkowy kolor, niesamowity, hipnotyzujący. Jednocześnie jest dość ciężki do noszenia, trudno dobrać do niego makijaż jak i ubranie, jednak przy szarości - prezentował się najlepiej, bez efektu trupa czy niezdrowego wyglądu!




Trwałość nie do zdarcia?
Występują w postaci wykręcanej kredki, której nie trzeba temperować, a waga produktu to 3,5 gram. Pomadki kosztują 14,90 za sztukę i  myślę, że są jak najbardziej warte swojej ceny. Oczywiście nie są to szminki typu longstay, gdzie będziemy cieszyć się długotrwałym kolorem przez wiele godzin, jednak w moim przypadku pomadki Smart Lips trzymają się na ustach dobre 4-6 godzin bez poprawek, następnie nakładam je w miejscach gdzie się zjadły na nowo i znów wyglądają olśniewająco! Zostawiają ślady na kubkach czy jedzeniu, jednak na tyle mocno wżerają się w usta, że kolor nie znika od razu, schodzi tylko ta wierzchnia, lepka warstwa.
Osobiście dobrałabym do nich konturówki lub zaopatrzyła się w bezbarwną konturówkę, która nie pozwoli, aby produkt wylał się poza granice.

Maksymalne nawilżenie i intensywny kolor
Jeśli matowe pomadki do was nie przemawiają, bo zbytnio wysuszają usta - koniecznie sięgnijcie po tę nowość! Kredki zapewniają nam niesamowite nawilżenie oraz wysoki komfort noszenia i użytkowania, nie podkreślają suchych skórek, bardzo dobrze kryją oraz dają intensywny koloru i satynowe wykończenie. Są bardzo kremowe, a to wszystko dzięki zawartości masła shea oraz witaminy E.
Dostaniecie je na ich stronie internetowej, na wyspach oraz w sklepach firmowych Golden Rose.



Po jakie kolory pomadek sięgacie najczęściej? Lubicie fiolety na ustach?
Którą serię pomadek Golden Rose lubicie najbardziej?
Znacie już nową serię Smart Lips?
Który kolor spodobał się Wam najbadziej?

Pozostałe wpisy o produktach do ust GOLDEN ROSE
Longstay Liquid Matte - Odcienie NUDE | Recenzja


PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !


Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

Odpowiednik kultowej palety MORPHE! Musisz ją mieć! | Makeup Revolution Pro Amplified | INSPIRATION

Moda na palety cieni do oczu w kolorach czerwieni, burgundu, wina i pomarańczu, a także wszelkich odcieni różu powoli przemija, a na ich miejsce ponownie wchodzą szarości, brudne i przydymione kolory, niesamowita zieleń i żółty. Jednak jeśli lubisz ciepłe kolory na swoich powiekach - musisz koniecznie zapoznać się z tą paletą!

Kultowa, pożądana
Znacie kultowe palety 35 cieni od Morphe Brushes? Oczywiście najbardziej popularne to 35O ('O', nie '0') oraz 35OM i 35OS. To zestaw 35 dużych cieni utrzymanych w ciepłej tonacji, zawierających brązy i odcienie czerwieni. W zależności od wersji mamy kolejno palety: mieszana, matowa, błyszcząca. Poza tymi wariantami mamy też te utrzymane w tonacji fioletów, neonów i kolorów niecodziennych, brązów. Palety Morphe nie należą do specjalnie drogich, szczególnie w przeliczeniu na jakość, wielkość i gramaturę cieni.. jednak z powodu słabej dostępności w Polsce stały się jeszcze bardziej pożądane.


Nowości i rozwój marki
Wiosną tego roku firma Makeup Revolution wprowadziła kilka nowych palet, a na pierwszy rzut oka było widać mocną inspirację paletami Morphe. Podobna wielkość palety, jak i samych cieni, identyczne kolory... i o wiele niższa cena (ja swoją kupiłam za 45 zł) oraz dobra dostępność! Jeszcze w czerwcu tego roku w moje ręce wpadła paleta, która zyskała miano odpowiednika palety 35OM, została przeze mnie solidnie przetestowana i teraz przyszedł czas na recenzję! W końcu jesień to najlepsza pora na ciepłe kolory na powiece!
Jeśli jesteście negatywnie nastawieni do jakości produktów fimry MUR - mogę Was zapewnić, że będziecie pod wrażeniem. Mieli swoje lepsze i gorsze palety, jak i inne produkty, jednak korzystam z ich kosmetyków do oczu od 3 lat i kontrolowałam cały rozwój, widziałam i doświadczałam na własnej skórze jak jakość skacze do góry. Jeśli zatrzymaliście się na etapie tanich paletek 12 cieni.. to uwierzcie mi, że ich jakość nie sięga nawet do czekoladek, serii Iconic Pro..a tym bardziej do najnowszej i opisywanej serii PRO HD Amplified! A jeśli paleta Wam jednak nie podejdzie.. możecie mi zaufać - jest masa osób które je odkupią :)

Makeup Revolution Pro HD Amplified Palette
INSPIRATION
Paleta składa się z 35 dużych, okrągłych i w pełni matowych cieni do powiek zamkniętych w solidnym, plastikowym opakowaniu z dużym lusterkiem. Wielkość pojedynczego cienia odpowiada wkładom z Kobo lub mniej więcej wielkości monety 5zł.
Maty zwykle pozostawiają wiele do życzenia.. jednak w tej palecie, która zawiera SAME MATOWE po pierwszym użyciu byłam niesamowicie mile zaskoczona jakością tych cieni! Są dobrze sprasowane, nie pylą, a jedynie delikatnie się osypują podczas nakładania (wystarczy nabierać mało na pędzel lub strzepnąć przed nałożeniem na oko), jednak nie mam problemu, aby najpierw zrobić makijaż twarzy, a potem oka. Wszystkie kolory są niesamowicie napigmentowane, a nakładają się jak masełko, zarówno na pędzel jak i na powiekę. Pięknie się blendują, kolor można budować dokładając warstwy, co jest bardzo bezpieczne przy takiej pigmentacji, podczas nakładania kolor nie znika, ani nie zamienia się w plamę o bliżej nieokreślonym kolorze.


Eat'em all
Jak już pewnie wiecie - uwielbiam kiedy kosmetyki mają swoje nazwy w zależności od koloru, a tej palecie prawie wszystkie nazwy są strzałem w 10! Nawiązują do jedzenia, ale trudno się dziwić - w końcu kolorystyka bardzo je przypomina. Przybliżę Wam zarówno te nazwy jak i kolory w postaci zdjęcia i opisu :)
W palecie i na niektórych zdjęciach może wydawać się, że kolory się dublują, jednak to tylko złudzenie, ja nie zauważyłam dwóch takich samych kolorów.

Rząd I
Vanilla - nie ma co się rozpisywać - to niezbędnik, jasny beżowy do zmatowienia powieki, ugruntowania korektora
Almond - jasny, ciepły brąz o żółtych tonach, również stosuję go jako ciemniejszą bazę lub przy cut crease
Cupcake - ciepły, pomarańczowy brąz, jego nazwa idealnie odwzorowuje migdała w skórce, to jeden z moich ulubionych kolorów w tej palecie, szczególnie do podkreślania załamania
Fudge - ciemny i neutralny brąz, uniwersalny do przyciemniania
Dark Chocolate - ciepły odcień brązu, ciemny i głęboki

Rząd II
Cream - to kolejna propozycja jasnego bazowego cienia w kolorze brudnego jasnego beżu przełamanego zimnym różem
Nougat - bazowy odcień brzoskwini z domieszką różu
Tiramisu - chłodny odcień brązu, średnio ciemny, idealny do podkreślania załamania na codzień
Hot Chocolate - zdecydowanie ciepły odpowiednik cienia powyżej
Brownie - ciepły brąz, głęboki, ale nie za ciemny

Rząd III
Pistachio - kolejny jasny cień, którego nazwa całkowicie pasuje do koloru pistacji w skórce
Trealce - ciepły, miodowo-karmelowy odcień brązu
Cappuccino - chłodny, średniociemny brąz
Coffee - ciepły, średniociemny brąz
Espresso - jeden z ciemniejszych kolorów w tej palecie, ciepły i głęboki, ciemny brąz

Rząd IV
Caramel - prawdziwy kolor karmelu, ciepły, średnio-jasny, miodowy, z żółtym i pomarańczowym pigmentem
Peaches - ciepły, brzoskwiniowy odcień łączący pomarańcz i róż
Huzlenut - kolor dojrzałego orzecha laskowego (skórka) z czerwonym pigmentem
Liqour - ciepły, średniociemny odcień brązu
Chestnut - chłodny odcień brązu, dość ciemny

Rząd V
Ginger - kolor prawdziwej skórki z korzenia imbiru
Shortcake - piękna żywa pomarańcz
Cookie - czerwono-burgundowy cień, ciepły
Toffiee - neutralny brąz, średniociemny
Americano - zimny, a jednocześnie najciemniejszy taki brąz w palecie, jest także strasznie suchy i dość ciężko się nim pracuje w porównaniu z innymi

Rząd VI
Latte - ciepły, żółto-brązowy kolor, przypominający kolor futra geparda
Cocoa Butter - brąz przełamany pomarańczem, kolor dojrzałych owoców kakaowca
Sugar - brzoskwiniowo-brązowy, ciepły odcień
Salted Carmel - brąz przełamany czerwonym pigmentem, ciepły i głęboki
Mulled Wine - prawdziwy kolor wina, głęboki, ciemny, czerwony, nieco zgaszony

Rząd VII
Pumpkin - piękna, intensywna, żywa dyniowa pomarańcz, 
Cinnamon - odpowiednik dynii, jednak bardziej zgaszony, rozbielony
Pecan Pie - żywa czerwień, mocna, intensywna
Spiced Latte - ciemny, ciepły brąz z dużą dawką czerwonego pigmentu
Nutmeg - karmelowy brąz, ciemny i ciepły


Czy warto ją mieć?
Oczywiście że tak! Jeśli tak jak ja lubicie eksperymenty z makijażem i kolorem - te palety są dla Was! Są tanie, wydajne, niesamowicie napigmentowane i wykonacie nimi makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy, smokey, delikatne podkreślenie powieki, a nawet makijaż całej twarzy, tak jak zrobiłam to ja (zdjęcia poniżej). Poza jedną wadą jaką jest delikatne osypywanie się, paleta ma całą masę plusów i zalet! Jeśli tak jak ja uwielbiacie cienie matowe oraz ciepłe kolory - koniecznie sięgnijcie po tę paletę! 
Śmiało mogę powiedzieć, że to najlepsze matowe cienie oraz paleta, jaką posiadam w swojej toaletce, z wielką przyjemnością sięgnę także po wersję fioletową oraz błyszczącą!



Przykładowe makijaże

Na zdjęciach znajdują się DWIE TAKIE SAME PALETY! Obie przyszły uszkodzone, więc niektóre cienie są zmasakrowane na zdjęciach, także po naprawieniu ich :( 

Jak Wam podoba się ta paleta oraz moje makijaże nią wykonane? 
Jakimi cieniami malujecie się na codzień?
Jakich kolorów używacie jesienią?
Korzystacie z palet od Makeup Revolution? Która jest waszą ulubioną?


PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !


Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!