SKIN 79 BB CREAM REVIEW | PINK, ORANGE & GOLD

14:13:00 Emilia Miller 25 Comments

skin 79 pink orange gold

Kremy BB szybko stały się popularne nie tylko w Azji, ale także w całej Europie. Stworzone w latach 60 XX wieku (w Niemczech!) pierwsze kremy BB miały na celu połączenie wielu różnych produktów w jedność, w celu oszczędzenia czasu przy makijażu. Tradycyjny krem BB nie zmienił się do tej pory i łączy cechy nawilżającego kremu, wygładzającej bazy, filtra przeciwsłonecznego, kremu wybielającego i przeciwzmarszczkowego oraz idealnego podkładu. Zgodnie z połączeniem wspomnianych wcześniej cech produktów zostało im przydzielone zadanie ochrony przed słońcem, wyrównania kolorytu oraz pozostawienia skóry pełnej witalności i blasku.
Zachód nie mógł być gorszy i stworzył także własną wersję tego produktu, jednak nie przekonują mnie one.
skin 79 pink orange gold

BB Cream, czyli co to właściwie znaczy?
Skrót BB ma różne rozwinięcia, jednak najczęściej używane jest Blemish Balm. Jest to krem wielofunkcyjny, stosowany z początku przez dermatologów w celach kojąco-łagodzących po zabiegach laserowych kosmetycznych twarzy, jak sama nazwa wskazuje. Szybko jednak zyskał popularność, gdyż niwelował wszelkie niedoskonałości skóry.
Krem BB to produkt pomiędzy kremem tonizującym, a podkładem. Często ma świetne krycie, a do tego wspaniale pielęgnuje naszą cerę dzięki zawartości ekstraktów, olejków czy wyciągów z roślin. Jego cechą charakterystyczną jest także brak odcieni i dostosowywanie się do koloru skóry :)
skin 79 pink orange gold

skin 79 pink orange gold

Swoją przygodę rozpoczęłam ponad rok od próbek z firmy Skin 79. Po pierwszych zachwytach wróciłam do podkładu, którego używałam na codzień z myślą, że kiedyś kupię może te kremy. W sierpniu zdecydowałam się na kupienie 3 miniaturek (UWAGA NA PODRÓBKI) kremów BB w wersjach: PINK - najpopularniejszy :) ORAGNE - ulubieniec Europejek (ale o tym za chwilę) oraz GOLD - najbardziej odżywczy. Wszystkie z nich przyszły zapakowane w tekturowych kartonikach w polską naklejką informującą nas o wykończeniu i przeznaczeniu kremu. Odkręcana tubka z zawartością posiada małą dziurkę, dzięki której dozujemy odpowiednią ilość produktu. Opakowanie to 7 gram i starcza na około 2 tygodnie :) Z łatwością jednak można wycisnąć resztki.

Chcecie wiedzieć jak sprawdziły się kremy? Czy są warte swojej oryginalnej ceny i kupna pełnowymiarowego opakowania? Zapraszam do lektury :)

SKIN 79 HOT PINK SUPER+ BEBLESH BALM TRIPLE FUNCTIONS

Jest najchętniej kupowanym kremem BB z tej firmy, co sprawia, że jest najpopularniejszy spośród liczącej ok. 10 kremów kolekcji. Przeznaczony jest dla cery poszarzałej, tłustej oraz mieszanej, a także przebarwionej. Po wyciśnięciu kremu można się nieco przerazć - jest sino-szary, chłodny i jasny. Niby jakim cudem jest dobry dla poszarzałej skóry? Spokojnie, siny kolor znika po rozprowadzeniu go i momentalnie dostosowuje się do koloru naszej skóry i stapia się z nią sprawiając, że wygląda ona na zdrową, pełną blasku, witalności i promienności. Dodatkowo nie podkreśla suchych skórek, nie ma uczucia ściągania oraz nie uwydatnia porów - wręcz maskuje je. Jego krycie jest średnie z możliwością budowy do mocnego. Nie czuć go na twarzy, ani nie widać - daje niesamowicie naturalny efekt. Dzięki Matte Finish Melting Formula sprawdza się idealnie dla posiadaczek cery mieszanej i tłustej - trwale matuje i pozostawia pudrowo-matowe wykończenie twarzy. Dzięki zawartości filtra przeciwsłonecznego SPF30 nie musimy nakładać dodatkowo nic innego. Zapach bardzo przyjemny, kremowo-kwiatowy
Jego skład jest naprawdę długi, jednak można można znaleźć naprawdę wspaniałe składniki umiejscowione wysoko w tym spisie. Należy do nich:
➢Niacynamid - odpowiedzialny za rozjaśnianie (przebarwienia)
➢Adenozyna - spłyca zmarszczki
➢Bromelaina - odpowiedzialna za kontrolę sebum
➢ekologiczny kompleks pink blossom - tonizuje i wyrównuje koloryt
➢ekstrakt z dzikiego bzu i chabra bławatka - odpowiednio nawilża

Na mojej mieszanej skórze wersja PINK trzyma się cały dzień.  Idealnie współgra z różem, bronzerem, rozświetlaczem oraz korektorem, nie waży się, nie spływa, nie ściera się i nie znika. Mat utrzymuje się do kilku godzin, tak jak normalny podkład, jednak twarz nie świeci się jak kula dyskotekowa, a jest zdrowo rozświetlona - wtedy lekko poprawiam makijaż używając bibułek matujących i pudru w kompakcie. 
Wersja PINK jest idealna na wiosnę i zimę oraz późną jesień ze względu na swój chłodny odcień oraz dla osób o chłodnej i ziemistej karnacji - typowym oliwkom tego nie polecam :)
skin 79 pink orange gold

SKIN 79 ORANGE SUPER+ BEBLESH BALM TRIPLE FUNCTIONS

Dlaczego to właśnie ORANGE stał się ulubieńcem Polek i Europejek? To zasługa żółtego odcienia tego kremu! Jest on także najbardziej uniwersalny - nadaje się do cery dojrzałej, suchej, normalnej, mieszanej oraz tłustej, a także wrażliwej! Zachowuje się podobnie jak jego poprzednik - nie podkreśla porów, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne, dostosowuje się do naszego koloru skóry i ujednolica ją. Pomimo swojej lekkiej formuły zapewnia nam naprawdę mocne krycie, zdecydowanie najmocniejsze z tych wszystkich trzech kremów, oraz matowe wykończenie (także najbardziej matowe i trwałe). Nie tworzy efektu maski, a krycie także można stopniować. Po zastosowaniu skóra jest gładka, świeża i promienna, pełna zdrowego blasku i witalności. Posiada najmocniejszy filtr - SPF 50, działa przeciwzmarszczkowo i kojąco, redukując niedoskonałości.
Nasza cera jest jędrna, elastyczna i niesamowicie gładka, a do tego odpowiednio nawilżona. To zasługa olejów i ekstraktów oraz starannie wyselekcjonowanych składników.

Wersja ORANGE to mój zdecydowany faworyt! Jest najbardziej matujący z wszystkich kremów BB, ma najlepszą trwałość oraz idealny kolor - piękny, żółty, bardzo naturalny. Podobnie jak poprzednik świetnie radzi sobie z utrzymaniem nie tylko matu, ale także innych produktów do konturowania. Moja twarz wygląda w nim zdecydowanie najlepiej. Polecam go do wypróbowania latem - jest jasny, ale żółty, a do tego zawiera kompleks regulujący pracę gruczołów łojowych!
skin 79 pink orange gold

SKIN 79 VIP GOLD SUPER+ BEBLESH BALM TRIPLE FUNCTIONS

Ostatnim produktem jaki znajdował się w paczce był krem GOLD. Zamknięty w równie złotym opakowaniu specyfik jest szczególnie przeznaczony dla osób z cerą poszarzałą, suchą, mieszaną, zniszczoną oraz ze zmarszczkami. Nadaje się także do skóry odwodnionej, ponieważ jest najsilniej nawilżającym kremem z tych 3 testowanych.  Ma bogatą, odżywczą formułę, która pozwala na zatrzymanie wysokiego poziomu wilgotności skóry oraz poprawia elastyczność dzięki zawartości w składzie adenozyny i koenzymu Q10. Ma właściwości przeciwzmarszczkowe i wybielające oraz ponownie podkreślę - niesamowicie nawilża. Posiada filtr SPF 30. Jego konsystencja jest podobna do poprzedników. Krycie jest lekkie w kierunku do średniego. Świetnie wyrównuje koloryt i ujednolica cerę pozostawiając gładką teksturę. W składzie kryje takie składniki jak złoto, kawior, olej ze słodkich migdałów, wyciąg z ryżu, bluszczu i zielonej herbaty oraz alg. 

GOLD zdecydowanie najmniej przypadł mi do gustu, za to bardzo spodobał się mojej mamie. Dla mnie miał za słabe krycie. Do tego nie matuje, a przy mojej mieszanej skórze nadmierny blask zdrowej skóry nie wygląda dobrze. Jednocześnie traci też przy tych warunkach na trwałości. Za to jego właściwości pielęgnacyjne są bardzo dobre, przede wszystkim świetnie nawilża. Jego kolor także dostosowuje się do naszej skóry, stapia się z nią, nie podkreśla skórek ani niedoskonałości. Moim zdaniem ma całkowicie neutralny odcień nazwany Natural Beige
skin 79 pink orange gold

KOLORY

skin 79 pink orange gold kolory

skin 79 pink orange gold kolory

skin 79 pink orange gold

APLIKACJA
Nakładam jedną warstwę na oczyszczoną twarz (bez kremu), ewentualnie dokładam w okolicach płatków nosa rozchodząc delikatnie na policzki i na brodzie. Tyle najczęściej wystarczy by zakryć przebarwienia, ujednolicić kolor skóry i sprawić by wyglądała całkowicie naturalnie. Najczęściej robię to przy pomocy gąbeczki (nie tej ze zdjęcia, tej używam do konturowania) - uzyskuję półmatowe, lekko świetliste wykończenie. Na początku nakładałam go placami wklepując - efekt był podobny, jednak czasowo korzystniej wychodzi gąbeczka. Następnie nakładam puder bambusowy z Paese, bo zwykle nie potrzebuję już wtedy korektora (no chyba że pod oczy) i przechodzę do kolejnych kroków makijażu.

DEMAKIJAŻ
Nie jedna osoba narzekała, że takie dobre kremy, miały być pielęgnacyjne, a zapchały jej buzię i jest jeszcze gorzej. W skład kremów wchodzą przede wszystkim silikony, więc na demakijaż należy zwrócić szczególną uwagę. Poza zmyciem kremu za pomocą płynu micelarnego (najczęściej niebieska Bielenda lub Mixa) dodatkowo czyszczę twarz za pomocą żelu lub wykonuję peeling, a następnie tonizuję i nakładam na noc krem. Dzięki temu unikam zapchania porów i wysypu krostek. Polecam też metodę demakijażu za pomocą olejków - one się świetnie tutaj sprawdzają :)

skin 79 pink orange gold

Podsumowując - najlepiej sprawdził mi się krem ORANGE, a najgorzej GOLD. Najpopularniejszy PINK pozostaje pomiędzy, jednak bliżej mu ideału, niż Goldowi :) Na przyszły słonczny sezon z chęcią zaopatrzę się w pełnowymiarowe opakowanie pomarańczowego kremu BB. Jest on moim ideałem pod każdym względem - zwłaszcza, że nie przepadam za sztucznym matem na twarzy. Wszystkie trzy produkty świetnie się sprawdziły, stan mojej skóry nie pogorszył się, a wręcz polepszył. Kremy dobrze współpracowały z innymi kosmetykami, takim jak korektor, puder czy produkty do konturowania.
skin 79 pink orange gold

skin 79 pink orange gold

Zobacz także..

25 komentarzy:

  1. Ja nie wyobrażam sobie życia bez kremów BB! Podkłady wydają mi się za ciężkie, dlatego BB to świetne rozwiązanie, a przy tym jakie wygodne :) Azjatyckich kosmetyków nie testowałam, ale mam zamiar zamówić parę ze sklepu Azjatyckiego Cukru (znasz może?).
    Pozdrawiam cieplutko :*
    Lina Nastya
    lina-nastya.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super produkty! Wzbudziłaś nimi we mnie ciekawośc :D Śliczny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie używam kremów BB, gdyż nie mogę znaleźć odpowiedniego.
    Być może, któryś z powyższych będzie idealny! :)
    Pozdrawiam
    https://gloryhaul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli mam być szczera to pierwszy raz słyszę o tych kremach z tej firmy! Fajnie tu ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za kremami BB, ale te prezentują się bardzo fajnie!
    O marce nie słyszałam, ale może kiedyś się skuszę :)

    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię te kremy BB :) w lecie używałam pomarańczowego a bez opalenizny stosuję wersję zieloną która jest bardzo fajna bo jasna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mialam BB z under20 i u mnie sie nie sprawdził . moze przetestuje inne ;]
    http://pa2ul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem (pseudo) BB z Under20 nawet nie sięga pięt tym prawdziwym kremom BB :) Nasze europejskie, drogeryjne zwykle nie mają wiele wspólnego, więc polecam właśnie te z postu :)

      Usuń
  8. Nigdy nie słyszałam o tej marce, ale może rzeczywiście warto wypróbować dobrą firmę z kremami BB.

    http://verqsq.blogspot.com/2016/10/rainy-autumn.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie dzisiaj się zastanawiałam nad zakupem tego kremu. Świetny wpis, wyjaśniłaś wiele niejasności :)
    www.pannakuchcewcz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm chyba się skuszę, bo od dawna szukam idealnego kremu bb, może ten będzie dla mnie :)
    blogerkaphoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny wpis wszystko szczegółowo opisane :)
    http://stylishfashionbylu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o nich, ale naprawdę mi się spodobały :)

    MARTHA-ZAPRASZAM💚

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę że pomarańczowy byłby dla mnie odpowiedni.
    Jeszcze nigdzie ich nie widziałam, ale chętnie wyprobuje i dam znać jak spisał się u mnie.
    Bardzo podoba.mi się że nie podkreśla porów. Nie na darmo kobietki zakochany się w nim.
    Bardzo lubię kremy Bb.
    Buziaki Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najbardziej przypadł mi do gustu SKIN 79 VIP GOLD SUPER+ BEBLESH BALM TRIPLE FUNCTIONS jest idealny do mojej karnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nke słyszałam nigdy o tych produktach. Jestem ich ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, troszkę mnie zaskoczyłaś :D Nie wiedziałam że wymyślili je w Niemczech, raczej obstawiałam na Wielką Brytanie, USA :) Fajny i ciekawy post, pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)
    http://beautyandmonia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszę się, że napisałaś taki post bo ciężko mi zawsze znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Zazwyczaj kupowałam coś co wysuszało mi skórę mam nadzieję, że z tym kremem będzie inaczej. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wpis, zawsze chciałam coś takiego przeczytać o kremach BB.
    Zapraszam do siebie!

    http://wiktoria7olczak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. najbardziej zainteresował mnie orange, pod względem matowienia i jego tonu i odcienia. Muszę go mieć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. WOW! Te produkty od dawna strasznie nas kuszą! Pink jest świetny! <3 Super recenzja kochana ;) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. pierwszy raz widze takie cudenka :D jestem pozytywnie zaskoczona.

    aalleekkss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie miałam podkładu z bb ale słyszałam, że jest bardzo dobry więc może się skusze :)
    queenxfangle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Great post! I love your blog!
    Have a nice weekend!
    Would you like to follow each other? Follow me on Blog and Google+ and I'll follow you back!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  24. No, no, widzę, że przekupiłam Cie tymi kremami BB ^^ Ja jednak wierna będę tym od dr. G, dopóki mi się nie skończą zapasy, a tak, to przestawię się na podkłady naturalne...może spróbuję mineralnych? Ten, o którym Ci mówiłam nie za bardzo się sprawdził :/ Trzeba szukać innego ^^

    http://platinumredhead.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń