The Plague Doctor

01:11:00 Emilia Miller 2 Comments

Witajcie. Postanowiłam wykorzystać ostatnie dwa tygodnie wakacji jak najbardziej się da. Może to jednak zabrzmi nieco dziwnie, ale czekałam na choćby jeden chłodniejszy dzień, kiedy na dworze będzie pochmurno, w ręku będzie nam towarzyszyć parasolka, a ja włożę upragniony sweter, za którym tak bardzo się stęskniłam… Jednak niepotrzebnie.. Przyszły chłodniejsze dni i teraz żałuję, czego chciałam (czy mogę się obwiniać za spowodowanie złej pogody?). Wcale nie podoba mi się tak jak jest, zdecydowanie wolałam upały, których nie ma za wiele w naszej części świata-a przynajmniej moim zdaniem, krótkie spodenki i ogrzewające nas promienie słoneczne.. Na ogół jestem fanem wysokich temperatur, ciepłych krajów oraz wiosny i lata.. Ale jednocześnie nienawidzę monotonności i zapragnęłam głupiego swetra. Jednak mimo wszystko pogoda nie jest najważniejsza, a wręcz dodała uroku moim wyjściom do miasta ze znajomymi przez ostatnie dni (aww, więcej ocieplających przytulasów jest bardzo OK). Podczas sobotniego wyjścia ze Szczepanem ponownie odwiedziłam Ogrody Włoskie, które pierwszy raz miałam przyjemność zobaczyć dzień wcześniej z rodziną (czemu ja tam nigdy wcześniej nie trafiłam?). Nie jest to miejsce, które od razu powala na kolana, jednak należy do jednych z ładniejszych w naszym mieście.



Słowo się rzekło i zabraliśmy się za robienie zdjęć. Zabawa zaczęła się dopiero jak zapragnęliśmy wspólnego zdjęcia, wykluczając kolejne #selfie. Jak poradzić sobie bez statywu? Zawsze dam radę! Nie zdradzam tajemnicy co jeszcze wykorzystaliśmy poza samowyzwalaczem i murkiem do postawienia aparatu, ale zdjęcia wyszły na prawdę świetne, a miny ludzi którzy schronili się pod dachem muzeum podczas deszczu były bezcenne, kiedy widzieli jak ustawialiśmy aparat i robiliśmy zdjęcia z głupimi minami. Młodzi mogą, młodzi potrafią, kto zabroni? 

Ohoho, chyba zapomniałam wspomnieć, że moj kolega jest Plagowym Doktorem. Co prawda dopiero zaczyna, reszta stroju dopiero się tworzy (w tym między innymi kapelusz), a maska wykonana jest ręcznie (podziwiam zaangażowanie).




 Jak bardzo duże zainteresowanie tym wykazuje? Poza samym strojem i wielką strzykawką z dwoma igłami, które zawsze nosi przy sobie w skórzanej torbie ( :O ), interesuje się tym tematem również historycznie, w opowiadaniach i filmach, a także sam zaczyna coś tworzyć.

W niedzielę spotkałam się z kumplem z Krakowa. W poniedziałek przesiedziałam cały dzień z Wojtkiem i kompletnie zapomnieliśmy o potrzebie jedzenia czegokolwiek przez 8-10 godzin XD jednak i ten dzień zaliczę to bardzo udanych. Wtorek spędziłam z Kacprem i moim bratem, rozpoczynając dzień w kinie na filmie 'Lucy', a kończąc go nieustannie trwającym wieczorem z grami w karty (ah, młodzi hazardziści). Wróciłam do kawy, a może to kawa wróciła do mnie? 
Podsumowując zaliczam ostatnie dni do najbardziej udanych- i lepiej być nie mogło. 

Zobacz także..

2 komentarze: