7/8

11:30:00 Emilia Miller 6 Comments

Po długiej przerwie spowodowanej maturami, okropnie stęskniona, wracam do Was z całą masą nowych pomysłów! Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo kusiło mnie napisanie chociaż jednego nowego posta! Postanowiłam sobie jednak, że nie będę się za to brała dopóki nie skończę matur. W rzeczywistości piszę do Was w przerwie przed ostatnią maturą - ustną z polskiego. Poza podstawami zdawałam także rozszerzoną chemię, biologię i angielski. W sumie moja matura liczyła 8 egzaminów - 6 pisemnych i 2 ustne.


Czy matury są takie straszne jak wszyscy mówią? Mogę stanowczo zaprzeczyć!
Oczywiście, że to zależy także od nas samych, od naszego przygotowania i nastawienia, ale także wielką rolę odgrywa szkoła w której przystępujemy do egzaminu dojrzałości, nauczyciele oraz otaczający nas uczniowie. Na pierwszą w życiu prawdziwą maturę, która miała miejsce 4 maja poszłam nastawiona bardzo pozytywnie - jak zresztą na każdą kolejną. Jednak będąc pod godzinę przed rozpoczęciem egzaminu pod szkołą nie chciałam do niej wchodzić. Na pytanie 'dlaczego?' odpowiedź była bardzo prosta - bałam się, że moje optymistyczne podejście zgaśnie po przekroczeniu progu szkoły i ujrzeniu panikujących rówieśników - w końcu nie każdy podchodził do tego z taką lekkością jak ja. Jak się okazało niepotrzebnie się martwiłam. Spotkanie tuż przed maturą to dobry kop i wspólna burza mózgów, wielka integracja klasy i ogromne wsparcie. Szkoła zadbała o dobrą atmosferę i po napisanych egzaminach czekały na nas świeże bułeczki drożdżowe!

Niestety ten 'brak stresu', który towarzyszył mi przed i w trakcie pisania szybko dawał znaki po wyjściu ze szkoły. Po powrocie do domu kładłam się z bólem głowy na kanapie lub w ogrodzie i przez 3 godziny nie mogłam się ruszyć. Wszystko na mnie spadało, wszelkie emocje nagle się budziły i ogarniały moje ciało. Codziennie czułam się jakbym przeszła z ciężkim plecakiem kilkanaście kilometrów pod górę, a w rzeczywistości pisałam tylko 3 godzinny egzamin. Dla niektórych 'tylko', a czasem to ''.
Dlatego warto położyć się dzień wcześniej nie później niż 23, a rano zjeść porządne śniadanie bogate w energię na najbliższe 4-5 godzin.

Bycie dobrze przygotowanym a osobisty stosunek do matury to dwie różne sprawy, jednak powinny iść w parze. Stres jest dobry tylko w fazie motywującej. Wyluzujcie i uświadomcie sobie, że wszystko już umiecie, nie powtarzajcie za wiele dzień przed. Przez te 3 czy 4 lata nauki w szkole ponadgimnazjalnej daliście z siebie wszystko co mogliście i teraz czeka Was podsumowanie. Matura.

Zobacz także..

6 komentarzy:

  1. Też myślałam, że matura będzie "straszniejsza". To tylko nasze nastawienie. Wszystko było dobrze z wyjątkiem matematyki. Na sali było duszno, jak duszno to robiło mi się słabo i mały błąd w zadaniu spowodował małą panikę, i bardzo szybkie bicie serca. Musiałam przerwać egzamin na 15 minut, ale na szczęście go ukończyłam. Co do ustnego polskiego - nie jest jakiś mocno trudny, ważne, aby mówić :) Mnie czeka już tylko ustny angielski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczescie mam to juz za soba :p zdawalam mature w zeszlym roku. To prawda, duzo zalezy od szkoly i nauczycieli, to oni nas zazwyczaj negatywnie nastawiaja. W praktyce matura to nic strasznego, a stres tylko przeszkadza !

    http://barbaretbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah te czarne długopisy ! Trzymam kciuki i życze powodzenia na maturach :3


    http://allegiant997.blogspot.com/2016/05/paczucha-od-bangood.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wielu przyjaciół-maturzystów i ile osób tyle opinii. Jednakże ja takich egzaminów sie nie steresuje i sądzę, że podobnie jak ty nie będę się stresowała. :D Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również zrobiłam sobie małą przerwę w blogowaniu przez matury. :)

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi do matury zostało 5 lat także nie mam czym się martwić :D
    http://everything-by-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń