facebook google twitter tumblr instagram linkedin
  • Start
  • Kategorie
    • Lifestyle
    • Fashion Diary
    • Beauty & Care
    • Podróże
    • Poradniki
    • Event
  • Serie
    • Basic
    • Long Hair Don't Care
  • Mapa podróży
  • O mnie
  • Kontakt

Emilia Miller


Przyznać się.. kto choć raz w życiu zrobił postanowienie noworoczne z chęcią zmiany swojego wyglądu? Widzę masę rąk w górze! Zrzucić zbędne kilogramy, nauka makijażu, zrobienie kolczyka czy tatuażu, albo najbardziej popularne - zmiana fryzury, od obcięcia po koloryzację! To ostatnie było moim ubiegłorocznym postanowieniem, które odkładałam z myślą, że zapuszczę włosy jeszcze bardziej, że na wiosnę będzie lepiej i wygodniej.. jednak myśl o obcięciu przyszła z dnia na dzień, a po tygodniu już siedziałam na fotelu u fryzjera.. pół godziny później trzymałam w ręce 37-centymetrową, blond kitkę!

Jeśli jesteście ze mną dłużej i śledzicie mnie od dawna, na pewno już wiecie, że po raz pierwszy obcięłam swoje włosy 1 kwietnia 2017 roku po 3 latach zapuszczania. Całą historię znajdziecie we wpisie, który wtedy zrobiłam (KLIK). Półtora roku - tyle zajęło mi zapuszczanie włosów do długości niemal identycznej jak przed ścięciem, z tą różnicą, że włosów było o wiele więcej w objętości jak i były one lepszej jakości. Jak tak szybko udało mi się zapuścić zdrowe włosy? Do tej pory moje włosy nie były poddane żadnej trwałej koloryzacji (nie liczę szamponetek za dzieciaka czy też różowej płukanki dla otrzymania brzoskwiniowego odcienia włosów, wszystko było tymczasowe) ani rozjaśniane (chemicznie nie, jedynie naturalnie przez słońce). Prostownicy, lokówki używam bardzo sporadycznie, nawet rzadziej niż raz w miesiącu. Suszarka towarzyszy w moim życiu jedynie w celu podsuszenia włosów, więc nie jest to zabójcze uszkodzenie włosów, szczególnie przy korzystaniu z chłodnego nawiewu. Nie niszczyłam włosów mechanicznie obciążając je i łamiąc gumkami, nie robiłam ciasnych upięć, nie ładowałam w nie tony lakieru czy innych specyfików. Nie chodziłam spać w mokrych włosach, co najwyżej delikatnie wilgotnych. No i przede wszystkim - nie niszczyłam moich włosów uwielbianą przez wiele osób szczotką do włosów Tangle Teezerem! Tak, dobrze słyszycie.. ta szczotka niszczy włosy. Na szczęście moja czupryna nie polubiła się z tą szczotką, kiedy ją próbowałam (w ogóle nie rozczesywała włosów, a jedynie szarpała), a ja nie dałam się modzie i używam do tej pory szczotki z klasycznymi igiełkami zmieszanymi z włosiem z dzika. Ideał!
Przyznajcie się, ile z tych grzeszków niszczących włosy popełniacie WY?



Co dobrego zrobiłam dla włosów, że tak szybko urosły, w pełni zdrowe, z większą objętością? Zmieniłam pielęgnację od wewnątrz i od zewnątrz! Dobra dieta i dużo wody - w tym wypadku podziękuje wam nie tylko czubek głowy, ale także skóra na całym ciele, także na twarzy oraz paznokcie! :) W tym 1,5 rocznym okresie zapuszczania nie używałam ani wcierek, ani suplementów diety, nic co przyspieszyłoby wzrost włosa.
Wracając do zewnętrznej pielęgnacji - włosy podcinałam średnio raz na 2/3 miesiące, same końcówki. Zawsze robiłam to sama, znalazłam  sobie sposób, aby robić to równo. Myję włosy rozwodnionym szamponem, jedynie na skapie - nie myję włosów na długości, chyba że muszę z nich spłukać np spray utrwalający czy inne kosmetyki. Spłukując szampon on i tak przelatuje przez całe włosy, ale przynajmniej nie szoruję ich z całej siły, nie pocieram (nie uszkadzam mechanicznie i chemicznie) silnymi detergentami służącymi do mycia. Pamiętajcie, szampon to nie pielęgnacja, on nie zadba o wasze włosy :) Dodatkowo wybierałam lekkie szampony z przyjaznym składem, które nie podrażniały skóry głowy i nie wysuszały jej. Kolejny tip - zawsze myję włosy tak jak stoję, nie głową w dół, dzięki temu nie mam problemu z rozczesaniem. Zmieńcie swoją włosową rutynę zwykłego mycia włosów i zobaczycie jaka jest różnica.
Odżywki i maski - jak najmniej silikonów-oblepiaczy, które dają tylko złudne wrażenie zadbanego włosa, a w rzeczywistości włosy są śliskie i gładkie od silikonów.Z perspektywy czasu uważam to za mały błąd, jednak teraz jestem bogatsza o doświadczenie. Zauważyłam, że moje włosy nie lubią protein i w ciągu roku nie dostarczyłam ich ANI RAZU! Skupiłam się na humulekantach i emolientach, a pod koniec posiadania tej długości także na silikonach, które nie obciążą włosów. Polubiłam się z Kallosem Color jako bazą do mieszania i maskami Garnier Hair Food z genialnym składem, a co jakiś czas maska Tresemme.
Olejowanie - o ile dobroci może przynieść zwykły olej rzepakowy, słonecznikowy czy oliwa z oliwek na niewymagających, niskoporowatych włosach! Odkryłam tę przyjemność i najlepiej mi się sprawdza w zimie, aby dociążyć pasma i zabezpieczyć przed utratą wilgoci. Tanio, szybko, przyjemnie.
Serum silikonowe - już teraz wiem, że ten mały 'olejek arganowy' nie ma z nim prawie nic wspólnego i takie produkty nakładam jedynie na końcówki nie oczekując cudów. No poza jednym - zabezpieczam końcówki i ułatwiam sobie rozczesywanie.

Zaczęłam czytać składy i wiem co mi odpowiada. Grzeszki zdarzają się każdemu, jednak ograniczam je do minimum. Moje włosy z natury są niewymagające, niskoporowate, całkiem oporne na stylizację, przez co może wydawać się, że pielęgnacja ich jest banalnie łatwa - niestety w tym przypadku łatwo o przyklap, brak objętości, przylizanie i strączkowanie. Wystarczy, że zafunduje im roślinne proteiny lub proteiny mleczne.. i mam sztywne, szorstkie włosy nie do ogarnięcia.. Warto poznać potrzeby nie tylko swoich włosów, ale także skóry głowy! Większość informacji na temat włosów wyciągnęłam z grupy na FB pod nazwą WWWŁOSING oraz z bloga autorki tej grupy - wwwlosy.pl, zdecydowanie polecam Wam odwiedzić te strony! Kopalnia wiedzy, która z początku przeraża.. jednak z czasem staje się normą, a wy możecie się cieszyć pieknym, typowo kobiecym atrybutem! :)



W nowej fryzurze czuję się jeszcze bardziej kobieco, seksownie i świeżo! Nigdy tak bardzo nie bałam się takiej długości, szczególnie, że ubyło dodatkowe 5cm, które nie było w planie.. Jednak jestem zakochana w wygodzie i prostocie tej fryzury. Szybkie mycie, szybka pielęgnacja, nawet szybkie suszenie i zero układania! 37cm poszło na fundację gwarantując czyiś uśmiech, a ja cieszę się, że ponownie mogłam się do tego przyczynić!
Co Wy na to, aby reaktywować serię pielęgnacji włosów i wspólnie kontrolować ich wzrost?
Wpadajcie na też na insta, gdzie jestem bardziej aktywna (choć nie obiecuję tego teraz, w trakcie zimowej sesji) @miller.emilia

Ostatni filmik z długimi włosami #bundrop #longhair #hairporn KLIK
21:00:00 7 komentarze
To już ostatni post o produktach z nowej serii Keratin Protect marki Remington. Wpis o szczotce prostującej włosy możecie przeczytać tutaj, a automatycznej lokówce tutaj. Z postów dowiecie się także więcej o całej serii Keratin Protect. Ostatnim produktem, które wam przedstawię to inteligentna prostownica. Spytacie pewnie po co mi prostownica, skoro mam naturalnie proste włosy? Odpowiedź znajdziecie pod koniec posta! Zapraszam do czytania!


Remington Keratin Protect
Inteligentna Prostownica
Czas wyjaśnić co oznacza słowo 'inteligentna' określające tę prostownicę - określa ona poziom wilgoci w naszych włosach aż 8x na sekundę, a następnie dostosowuje ustawienia urządzenia do poziomu zniszczeń naszych włosów. Prostownica posiada ruchome płytki ceramiczne, które podczas kontaktu z włosami uwalniają olejek z migdałów i keratynę, dzięki czemu nasze włosy po każdym przeciągnięciu są gładkie, lśniące i pełne blasku, a jednocześnie wyrównują nacisk na włosy. Do największych zalet jest czas nagrzewania, który wynosi 15 sekund! Duży zakres temperatur pozwala dostosowanie pracy urządzenia do naszych potrzeb - od 160 stopni przy włosach cienkich i zniszczonych, farbowanych i rozjaśnianych, przez optymalne 180-200 przy włosach zdrowych, aż po 230 przeznaczone dla włosów grubych, opornych i trudnych do ułożenia, silnie skręconych. Prostownica jest wyposażona w ekran, który pokazuje nam temperaturę, a obrotowy kabel ułatwia pracę z urządzeniem. Ciekawym i przydatnym elementem jest funkcja blokady prostownicy po jej złożeniu, dzięki czemu możemy ją schować w eleganckim, szarym etui, które jest dołączone do urządzenia!




Prostownica, czyli urządzenie 2w1. Jak prostować, jak kręcić?
W prostowaniu włosów nie ma większej filozofii. Włosy rozczesujemy, dzielimy na sekcje i przejeżdżamy bez zatrzymywania się po włosach rozgrzanym urządzeniem. Ponownie przypominam, o tym, że lepiej użyć większej temperatury i przejechać raz po paśmie, niż katować je kilkukrotnie niższą temperaturą! Włosy po stylizacji są lśniące i gładkie, wyglądają zdrowo.
Kręcenie to już zupełnie inna bajka! Prostownica z serii Keratin Protect jest przystosowana do kręcenia, dzięki zaokrąglonym bokom. Po przygotowaniu włosów jak wyżej łapiemy pasmo o maksymalnej szerokości 2/3 cm w prostownicę trzymając ją równolegle do podłogi - w tej pozycji żadne włoski nie wypadną, następnie robimy obrót o 360 stopni, aby końcówka wystająca za prostownicą znalazła się po drugiej stronie, a potem przeciągamy całe pasmo jak zawsze przy prostownicy. Dzięki temu wyjdzie nam piękny anielski skręt na głowie! Kiedy już się wprawicie możecie kombinować z kierunkiem obrotu - w górę lub w dół - dzięki czemu możecie uzyskać skręt w prawo lub lewo (od twarzy i do twarzy). Tradycyjnie każdego loka zbieram w dłoni w gniazdko ewentualnie podpinam spinką do ostygnięcia, po stylizacji biorę głowę w dół, delikatnie roztrzepuję palcami i pryskam lakierem. Efekt pięknych, fluffy loków gwarantowany! Anielskie, delikatne, miękkie i lśniące!






Czy warto mieć w swojej toaletce prostownicę mając proste włosy?
Zdecydowanie tak, szczególnie kiedy można jej użyć również do kręcenia włosów, tak jak robię to ja! Ze wszystkich przetestowanych sprzętów z serii Keratin Protect marki Remington, w tym szczotki prostującej i automatycznej lokówki wybieram prostownicę - to własnie z tych loków jestem najbardziej zadowolona i traktuję ten sprzęt jako 2w1!





Używacie urządzeń stylizujących włosy?
Jakie macie włosy? Proste czy kręcone?
Wolicie klasyczną prostownicę czy szczotkę prostującą włosy?
Kręcicie włosy prostownicą czy tylko lokówką? 
NIE ZAPOMNIJ O ZABEZPIECZENIU WŁOSÓW PRZED UŻYCIEM CIEPŁA!!!


PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego, którego ostatnio aktywowałam na nowo @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!
10:00:00 11 komentarze

W poprzednim poście przedstawiałam Wam szczotkę prostującą włosy z serii Keratin Protect od firmy Remington. Cały post możecie przeczytać po kliknięciu w ten link, dowiecie się również z niego o serii Keratin Protect. Dziś pod lupę idzie przeciwieństwo prostowania, czyli lokówka! Nie byle jaka lokówka, bo automatyczna! Zapraszam do lektury!

Remington Keratin Protect
Automatyczna lokówka
To także HIT, zarówno całej blogosfery, YT oraz dziewczyn marzących o szybkiej zmianie fryzury! Lokówka tego typu zyskała popularność już jakiś czas temu, jednak warto pamiętać, że jej cena jest zwykle o wiele większa niż klasycznej lokówki - czy warto dołożyć kilkadziesiąt złotych czy lepiej pozostać przy klasycznej lokówce? Moim zdaniem automatyczna lokówka wygrywa chyba pod każdym względem, jeszcze nie znalazłam minusów względem klasycznej! Czas na przegląd najważniejszych cech. Znajdziemy wśród nich zaawansowaną grzałkę lokującą wzbogaconą o keratynę i olejki z migdałów, 3 systemy lokowania, 4 długości grzania, możliwość zmiany kierunku kręcenia oraz aż 7 różnych temperatur, w tym optymalną i bezpieczną PRO+ 185 stopni oraz szybkie nagrzewanie się urządzenia.
Dodatkowe cechy które ułatwiają użytkowanie to obrotowy przewód o długości 3 metrów, wyświetlacz LED, powiadomienia dźwiękowe oraz możliwość stosowania lokówki przy każdej długości włosów. Design jest identyczny jak w całej serii Keratin Protect - srebrno-szary plastik i złoto-różowe elementy.




Jak dostosować rodzaj skrętu i temperaturę?
3 systemy lokowania, 4 długości grzania, możliwość zmiany kierunku kręcenia oraz aż 7 różnych temperatur pozwalają na uzyskanie wieeeelu rodzajów skrętu, od luźnych fal po mocne i zbite sprężynki (wszystko zależy od kondycji i rodzaju włosa). Najlepiej zastosować automatyczną zmianę kierunku loków, wtedy burza na głowie będzie bardziej fluffy, a włosy nie będą zbijać się w jedną całość, przy czym przy twarzy lepiej ustawić na skręt 'od buzi do tyłu', dzięki temu kosmyki nie będą nam opadać na buzię i oczy, a je odsłonią. Najniższa temperatura to 130 stopni (przeznaczona dla delikatnych, podatnych włosów) i można ją zwiększyć co 20 stopni aż do maksymalnej wynoszącej 230 stopni (idealna dla włosów bardzo opornych). Czas skrętu to 0, 5, 10 i 15 sekund. Dla przykładu jeśli ustawimy niską temperaturę, 5 sekund grzania to otrzymamy lekką falę, zaś przy temperaturze z zakresu 190-230 i najdłuższym czasie nagrzewania wyjmiemy piękną sprężynkę!



Jak kręcić, żeby się nie wkręcić?
Obsługa tej lokówki jest banalnie prosta, jednak z początku może przerażać.. w końcu maszyna sama nam wciąga włosy do środka i je kręci! Najważniejszym krokiem jest porządne rozczesanie włosów, bez tego niestety możemy spodziewać się, że zaplączą się one w urządzeniu. Podzielenie na sekcje to także ważny punkt. Kolejnym ważnym elementem jest zapamiętanie zasady, aby pasma włosów nie były grubsze niż 3 cm, w przeciwnym razie wyciągniemy z lokówki prostego włosa. Osobiście wolę wybrać cieńsze pasma, a mieć pewność, że każdy z nich będzie odpowiednio skręcony. Po zakręcaniu każdego pasma najlepiej złapać go w dłoń w gniazdko, a nawet podpiąć spinką żabką i pozostawić do ostygnięcia. Po skończeniu rozpinam spinki, biorę głowę w dół, lekko przetrzepuję palcami, spryskuje lakierem i cieszę się bujnymi, naturalnie wyglądającymi lokami!






Klasyczna lokówka czy automatyczna? Którą wybrać?
Zdecydowanie wybieram lokówkę automatyczną! Dlaczego? Nie znalazłam w niej wad, wręcz mają one więcej zalet niz klasyczne lokówki. Po pierwsze - loki zawsze wyjdą takie jak my chcemy, wszystko dzięki ustawieniom oraz automatycznemu zawijaniu. Po drugie - nie poparzymy ani skóry głowy, ani uszu, ani palców czy rąk. Po trzecie - czas kręcenia włosów jest o wiele szybszy (nawet 15-20 minut przy średniej/dużej gęstości włosach, średniej długości i przy chęci osiągnięcia mocnego skrętu!) niż przy klasycznej lokówki. Te trzy najważniejsze powody sprawiły, że wybieram automatyczną lokówkę, choć zalet mają o wiele więcej!


Używacie urządzeń stylizujących włosy?
Jakie macie włosy? Proste czy kręcone?
Znacie lokówki automatyczne?
Kręcicie włosy lokówką klasyczną, stożkową, automatyczną a może prostownicą?
NIE ZAPOMNIJ O ZABEZPIECZENIU WŁOSÓW PRZED UŻYCIEM CIEPŁA!!!



PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego, którego ostatnio aktywowałam na nowo @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!
08:37:00 7 komentarze

Jesienią ubiegłego roku marka Remington wypuściła nową serię urządzeń do stylizacji włosów pod nazwą Keratin Protect. Nazwa nie jest przypadkowa - każdy sprzęt wzbogacony jest o keratynę oraz olejki z migdałów, posiada funkcję jonizacji, szybkiego nagrzewania się i dostosowania temperatury do rodzaju włosów. Wszystko zostało zaprojektowane z myślą o częstej stylizacji włosów, a co za tym jak zawsze idzie - ograniczeniem ich zniszczeń. Cała seria to aż kilkanaście produktów, a znajdziemy wśród nich: lokówko-suszarkę, prostownicę, inteligentną prostownicę, dwie suszarki, prostującą szczotkę do włosów, lokówkę klasyczną, stożkową oraz automatyczną. W dzisiejszym poście, który będzie pierwszym z trzech, przedstawię Wam najbardziej wyczekiwaną przez Was rzecz - szczotkę prostującą włosy!

Remington Keratin Protect
Szczotka prostująca włosy 
Taka szczotka to HIT ostatnich miesięcy! Jest to połączenie klasycznej szczotki oraz prostownicy, jest delikatniejsza od prostownicy i nie przyklepuje tak bardzo włosów. Sprawdzi się zarówno do włosów puszących się nie odejmując im objętości, jak i do lekko kręconych.. a także do prostych! Podeszłam do niej z przymrużeniem oka, w końcu jestem posiadaczką naturalnie prostych włosów! Nie spodziewałam się, ze włosy mogą być jeszcze bardziej proste, wygładzone, ale o tym potem! :)



Najważniejsze cechy tego produktu to wykonanie ceramiczne wzbogacone o keratynę i olejek z migdałów, generator ujemnych jonów, długi 3-metrowy obrotowy kabel oraz szybkość nagrzewania (nawet w 30 sekund!). Pozostałe cechy to możliwość regulacji temperatury w zależności od stopnia zniszczenia, struktury włosa (150, 190 i 230 stopni).


Szczotka zdecydowanie nie należy do lekkich, ale to tylko w porównaniu z klasyczną szczotką! Jest to odczuwalne jedynie przy dłuższym korzystaniu. Jest wykonana z szaro-srebrnego, matowego i eleganckiego plastiku, wygodnie trzyma się ją w ręce, bez obaw o przypadkowe naciśnięcie przycisków czy poparzenie, pracę ułatwia obrotowy i długi kabel. Część prostująco-czesząca jest wykonana ze złoto-różowej ceramiki.


Prostowanie w praktyce
Szczotkę wystarczy podpiąć do gniazdka i uruchomić ją przyciskiem, następnie wybrać temperaturę (150 stopni dla włosów cienkich, delikatnych oraz zniszczonych i rozjaśnionych, 190 stopni dla normalnych i zdrowych włosów, 230 stopni dla włosów grubych, kręconych, opornych na stylizację i trudnych do ułożenia). Jeśli migawka pokaże stałe światło, znaczy, że sprzęt uzyskał podaną temperaturę i można przystąpić do działania. Najlepiej jest podzielić włosy na sekcje, np. górna i dolna oraz prawa i lewa, to ułatwi nam zadanie. W przeciwieństwie do klasycznej szczotki - wlosy bierzemy od dołu, aby 'igiełki' czeszące były na zewnątrz, unikniemy ewentualnych poparzeń oraz oklapniętych włosów. Pasmo należy głęboko osadzić i napiąć w szczotce, następnie powoli przejeżdżać. Postępujemy tak z każdym pasmem po kolei. Cały proces trwa od kilku do kilkunastu minut!

Na zdjęciach mam włosy po całodniowym koczku z dwiema gumkami, więc są one pogniecione. Następnie je rozczesałam, przez co się spuszyły przy twarzy, kolejnym krokiem było oczywiście użycie szczotki prostującej!






Czy to działa?
Działa! Nawet na moich naturalnie prostych włosach! Kiedy mam zły dzień i są one nieułożone, postanowiłam spać w koczku, warkoczu, ogniotły się od gumki - wystarczy chwila, aby przywrócić je do ładu bez utraty objętości. Szczególnie lubię stosować szczotkę do wygładzenia podwinięć przy końcach włosów. Zawsze wybieram temperaturę 190 stopni i stopniowo wyczesuje włosy, które po całej stylizacji są jeszcze bardziej gładkie i lśniące niż przedtem! Zawsze ratuje mnie przy niespodziewanych wyjściach! Pamiętajcie, że zawsze lepiej przejechać pasmo RAZ wyższą temperaturą niż kilkukrotnie niższą! 



Używacie urządzeń stylizujących włosy?
Jakie macie włosy? Proste czy kręcone?
Wolicie klasyczną prostownicę czy szczotkę prostującą włosy? 
NIE ZAPOMNIJ O ZABEZPIECZENIU WŁOSÓW PRZED UŻYCIEM CIEPŁA!!!



PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego, którego ostatnio aktywowałam na nowo @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

19:30:00 7 komentarze
Starsze posty

O mnie

Jestem Emilia, mam 22 lata. Na moim blogu znajdziesz wpisy o dotyczące urody, mody, a także podróży! Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej xoxo .
Kopiowanie treści oraz zdjęć zamieszczanych na blogu jest surowo zabronione.
Kontakt: miller.emilia0@gmail.com

Kategorie

RECENZJE basic event lifestyle long hair don't care moda podróże poradnik uroda

Archiwum

  • ▼  2019 (5)
    • ▼  sierpnia (1)
      • Fotoszop w tubce, czyli ultragładka buzia bez poró...
    • ►  marca (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2018 (29)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (6)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2017 (43)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (2)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2016 (44)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (1)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2015 (40)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2014 (4)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (1)

Popularne posty

  • New shades of NUDE | Nowe kolory MatteCrayon Lipstick | Golden Rose
    New shades of NUDE | Nowe kolory MatteCrayon Lipstick | Golden Rose
  • Najlepsze cienie za 5 zł?! | Mystik Warsaw | Kontigo
    Najlepsze cienie za 5 zł?! | Mystik Warsaw | Kontigo
  • Loki w 15 minut? Automatyczna lokówka | Keratin Protect | Remington
    Loki w 15 minut? Automatyczna lokówka | Keratin Protect | Remington
  • Jak kręcić włosy prostownicą? Inteligentna prostownica 2w1 | Keratin Protect | Remington
    Jak kręcić włosy prostownicą? Inteligentna prostownica 2w1 | Keratin Protect | Remington
  • SKIN 79 BB CREAM REVIEW | PINK, ORANGE & GOLD
    SKIN 79 BB CREAM REVIEW | PINK, ORANGE & GOLD

Facebook

Szukaj

Obsługiwane przez usługę Blogger.

by