facebook google twitter tumblr instagram linkedin
  • Start
  • Kategorie
    • Lifestyle
    • Fashion Diary
    • Beauty & Care
    • Podróże
    • Poradniki
    • Event
  • Serie
    • Basic
    • Long Hair Don't Care
  • Mapa podróży
  • O mnie
  • Kontakt

Emilia Miller


Podobnież pierwsze wrażenie jest najważniejsze, w końcu pierwsze jest tylko raz. Jednak nie w świecie kosmetyków. Dlatego, jeśli jakiś kosmetyk mi nie podpasuje, odkładam go na jakiś czas i daję mu drugą, trzecią czy nawet 10-tą szansę! Taką szansę dostał ode mnie podkład z nowej kolekcji HD Golden Rose. Moje pierwsze spotkanie z nim było... bardzo złe, dlatego odczekałam trochę czasu, aby zmieniły się czynniki zewnętrzne, jak i moja buzia i przetestować go na nowo. Podczas pierwszego spotkania miałam wiele problemów skórnych, stres również nie działał pozytywnie. Kolejnym aspektem było to, że byłam przyzwyczajona do mocnego podkładu i trudno mi się było przestawić na coś lekkiego, bo taki właśnie jest podkład z serii HD.

HD Foundation
Golden Rose
30 ml produktu dostajemy w plastikowej, czarnej, twardej tubie ze złotą nakrętką, która podczas zakupu zamknięta jest w czarnym tekturowym opakowaniu zawierającym wszelkie informacje o produkcie. Napisy są złoto białe, a duże logo GR od razu zwraca swoją uwagę. Opakowanie wystarczy delikatnie nacisnąć, aby pojawił się produkt przez wąską szyjkę, która jest dla mnie o wiele lepszym rozwiązaniem niż ścięta na płasko powierzchnia z małą dziurką. Cała gama kolorystyczna liczy 10 kolorów, od naprawdę jasnego, aż po odcienie idelne dla śniadych karnacji. Są one ponumerowane od 101 w górę oraz mają nazwy. W moje ręce wpadły oczywiście numerki 101 i 102, czyli dwa najjaśniejsze. Pierwszy z nich jest neutralny, drugi zdecydowanie bardziej żółty, a do użytku na co dzień mieszam oba w proporcji 1:1, dzięki temu dostaję idealnie jasny podkład o neutralnej tonacji z delikatnym żółtym tonem. Podkład ma jednocześnie gęstą, ale lejącą się konsystencję, nie zastyga, a krycie można budować dokładając warstwy.



Pierwsze użycia nie są miłym wspomnieniem... nie potrafiłam się z nim obchodzić, a w szczególności przykryć zaczerwienienia. Jednak kiedy moja buzia ograniczyła się do kilku blizn po krostach i delikatnych zaczerwienień w okolicy nosa, nachodzących na policzki.. postanowiłam mu dać drugą szansę i to był idealny wybór! Fluid bardzo dobrze nakłada mi się gąbeczką na buzię, ale bez kremu, za to z rozświetlającą bazą z Bell (recenzja w poprzednim poście), z lekkim nawilżającym kremem z Mixy całkowicie się nie sprawdza (zjeżdża z całej twarzy). Widocznie nie może być pod nim ta kleista warstwa jaką zostawia żelowy krem, a powinna być niemal naga skóra. Pięknie kryje, nie tworząc efektu maski (średnie krycie, z możliwością stopniowania), pozostawia bardzo nietypowe dla mnie wykończenie - nie jest to satyna, ani też wielki blask.. Skóra wygląda bardzo zdrowo, świeżo, jakby nie miała na sobie ani grama produktu, powiedziałabym, że wręcz promiennie, dzięki temu, że odbija światło. Jest bardzo lekki i niewyczuwalny na buzi, ma beztłuszczową formułę i daje uczucie nawilżenia. Utrzymuje się spokojnie calutki dzień (przypudrowany moim ulubieńcem - pudrem transparentnym Golden Rose, niezmiennie używam tego samego, bo mam do niego ogromne zaufanie! Wolę nakładać go gąbeczką, niż omiatać twarz pędzlem). Na mojej mieszanej cerze zaczyna się świecić po około 5-7 godzinach, a po 10h, to już błysk którego nadmiaru pozbywam się za pomocą bibułek lub chusteczek, a czasem dodatkowo pudruję. O ile poprzedni recenzowany podkład zostawiał matowe wykończenie i był bardzo kryjący - ten z Golden Rose w zupełności mi wystarcza na letnie dni, kiedy taki zdrowy glow wygląda lepiej niż totalnie matowa maska. Podczas dnia nie ściera się, nawet z okolic nosa, za to jedyny problem z tym miejscem polega na tym, że... podkład waży się przy blendowaniu bronzera, dlatego na nosie nakładam go bardzo ostrożnie! Poza tym nie widzę większych problemów.

Jako, że jest to podkład z serii HD - spełnia swoje zadanie i pięknie wygląda na zdjęciach, a nawet lepiej niż w rzeczywistości! Wygładza skórę i robi efekt delikatnego fotoszopa, wygląda bardzo naturalnie, niczym naga skóra i delikatnie rozświetla Poniżej znajdziecie dwa zdjęcia - pierwsze z nich to w naturalnym świetle, drugie zaś to w świetle lampy (ring 65W). Prawda, że wygląda fenomenalnie?


Cieszę się, że dałam temu podkładowi drugą szansę, dzięki temu zyskałam ulubieńca na niezobowiązujące wyjścia, który zapewni mi wygląd zdrowej i promiennej skóry. A czy wy już słyszeliście o całej serii Golden Rose HD? Wśród nich znajdziecie też niesamowicie kryjące korektory pod oczy i na niedoskonałości oraz pudry prasowane, a to wszystko w wielu kolorach, od jasnych dla bladolicych, aż po ciemne i oliwkowe! Koniecznie dajcie znać co sądzicie o tych produktach!


PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego, którego ostatnio aktywowałam na nowo @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !


Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!

18:45:00 4 komentarze

Metaliczna seria, która pojawiła się zimą tego roku u marki Golden Rose ciągle zaskakuje nowościami. Tym razem w moje ręce wpadły metaliczne kredki do oczu oraz pojedyńcze cienie do powiek, które gwarantują nam niesamowite i efektowne spojrzenie, z błyskiem i kolorem. Produkty do oczu zawsze mnie cieszą, dlatego zdecydowałam się na te najbardziej kolorowe! 



Metals Metallic Eye Pencil
Metaliczna kredka do oczu
Kredkę dostaniemy w 6 kolorach oznaczonych numerkami od 01 do 06, od srebrnej, przez brązy aż po niebieskie. Posiada niezwykle miękką konsystencję i można ją rozetrzeć delikatnie pędzlem, ale mimo to nie rozmazuje się w trakcie dnia, nadaje się zarówno na linię wodną jak i do podkreślenia górnej i dolnej powieki, a nawet wewnętrznego kącika (srebrny lub turkus). Świetnie sprawdzi się także jako baza pod cień w identycznym kolorze. Kredka jest tradycyjnych rozmiarów, co ułatwia zatemperowanie jej najzwyklejszą szkolną strugaczką (nie jest wykręcana). Posiada srebrną zapinkę z obu stron, a kolor opakowania kredki odpowiada kolorowi wewnątrz, dzięki temu z łatwością znajdziemy swój kolor bez otwierania jej. Są bardzo dobrze napigmentowane i pozostawiają metaliczno-satynowe wykończenie (w sztucznym świetle są bardziej połyskujące), bez zbędnego brokatu, który w pobliżu oka jest niebezpieczny. Tak prezentują się kolory w kolejności:
01 - srebrny-biała perła
02 - chłodny brąz
03 - ciepły ciemny brąz
04 - khaki
05 - turkus
06 - fioletowy szafir

Oczywiście jako, że jestem sroką na kolory najbardziej przypadł mi do gustu numerek 05 czyli piękny turkusowy odcień! Już wiem jak go wykorzystam! Kosztują zaledwie 8,60 zł i znajdziecie je w sklepach i na wyspach Golden Rose oraz w sklepie internetowym.




Metals Metallic Eyeshadow
Metaliczny cień do powiek
Podchodzę sceptycznie do drogeryjnych cieni, wyjątkiem jest już Kobo i My Secret oraz Mystik Warsaw z Kontigo, tak było też tym razem.. Ale ponownie okazało się, że odkryłam miłość dostępną aż w 8 odcieniach! W moje ręce wpadło 5 najbardziej kolorowych odcieni, z czego mam aż 2 TOTALNYCH ULUBIEŃCOW, ale zanim przedstawię, które to, opowiem Wam nieco o nich!


Cienie zamknięte są w plastikowym srebrnym opakowaniu z otwieranym do góry przezroczystym wieczkiem z napisem Metals. Ich gramatura mnie zaskoczyła - aż 4,5g! Są ogromne! (Dla porównania cienie Kobo mają 1,9g). Z obawy przed zepsuciem się opakowań prawdopodobnie przełożę je wkrótce do paletki magnetycznej, tam będą bezpieczniejsze. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, wystarczy raz przejechać palcem, aby uzyskać pełne krycie. Mają świetną konsystencję - nie są jak roztopione masło, nie da się w nich zrobić wgniecenia, są lekko pudrowe ale nie suche i kredowe, mają ultramałe drobinki i w ogóle się nie osypują i nie kruszą! Z taką konsystencją jeszcze się nie spotkałam, są niemal niewyczuwalne po nałożeniu, a jednocześnie bardzo dobrze trzymają się skóry. Cieni nigdy nie nakładam pędzlem, tylko i wyłącznie palcem, ale nie oznacza to, że nie jest to możliwe, zdarzyło mi się dołożyć go zwilżonym przez Primer Water pędzlem dla wzmocnienia efektu. To wszystko dlatego, że cienie mają satynowo-metaliczne wykończenie i bardziej nadają się moim zdaniem do nakładania palcami bezpośrednio na powiekę, bo w przeciwnym razie cały błysk zanika. Mają w sobie mnóstwo mieniących się drobinek na różne kolory. Wolę je nałożyć na środek powieki lub użyć do cut crease, niż tworzyć nimi chmurkę koloru (jedynie zastanawiałabym się nad tym w przypadku fioletu i zieleni). Nie mogłam uwierzyć, że mam w rękach tak dobre cienie! Swatche wykonane na zdjęciach poniżej, to efekt jednej warstwy bez bazy, przyznajcie że robią wrażenie, szczególnie kolory! A teraz czas je po kolei przedstawić:





02 - Cinnamon - niesamowite jasne złoto mieniące się na żółto i różowo z miedzianą poświatą, dokładnie jak cynamon. Totalny must have w każdej toaletce, uniwersalny i na każdą okazję! Na codzień na całą powiekę zrobi cały makeup!
03 - Rosette - wisienka w czkoladzie, jasnobordowy cień z widocznymi różówymi i brązowymi tonami, kolejny must have, szczególnie dla fanów różowych odcieni w makijażu, nałożony na całą powiekę pięknie skupi swoją uwagę różanym błyskiem przypominającym rubin
05 - Amethyst - chłodna śliwka, mieniąca się na czarno i srebrno niczym prawdziwy ametyst
07 - Antique - kolor starego złota z brązowymi tonami, nazwa całkowicie adekwatna
08 - Khaki - magiczna zgaszona zieleń w kolorze ciemnego szmaragdu mieniąca się na srebrno i jasnozielono

Pierwsze dwa kolorki to moi ulubieńcy! Używam ich najczęsciej z całe piątki, jednak wkrótce wzbogacę swoją kolekcję o pozostałe 3 numerki! Cienie zaskoczyły mnie nie tylko swoją pigmentacją, ale także trwałością - noszę je na powiekach calutki dzień! Blask nie znika, nie zbiera się w załamaniach. Dostaniecie je w sklepach i na wyspach Golden Rose oraz w sklepie internetowym za ekstrymalnie niską cenę w porównaniu do ilości cienia (aż 4,5g!) - 19,90 zł :)

PS. Na zdjęciu swatchy jest pomylona kolejność: 07 zamieniło się miejscem z 08 :)


Które produkty z serii Metals najbardziej przypadły Wam do gustu? Pamiętajcie, że jakiś czas temu pojawiła się także recenzja rozświetlaczy oraz cieni w płynie również z serii Metals, znajdziecie ją tutaj (KLIK)
Mam nadzieję, że te barwne zdjęcia przekonają Was do zakupu i uzupełnienia swojej toaletki o te błyskotki! 


19:43:00 5 komentarze

Karnawał powoli dobiega końca, jednak nie oznacza to, że makijażowe hity znikają z półek! Ostatnio opowiadałam Wam o brokatowych eyelinerach do oczu, które całkowicie zdobyły moje serce prostotą i możliwością wykorzystania na wiele sposobów, nie tylko do klasycznej kreski. Całą recenzję oraz niesamowicie proste, ale i efektowne makijaże znajdziecie w poprzednim wpisie TUTAJ. Jednocześnie dałam Wam znać o drugim trendzie, który konkuruje z brokatem, a mianowicie jest to mania metalu i to właśnie jemu zostanie poświęcony ten post!

Masa nowości
Najnowsza seria marki Golden Rose miała premierę tej jesieni i idealnie wpisuje się w aktualny trend. W skład serii wchodzą (uwaga, długa lista! :D ) kredki do oczu, cienie pudrowe i w płynie do oczu, błyszczyki, rozświetlacze, pomadki w kredce, paleta do konturowania, lakiery do paznokci oraz baza pod makeup. Przedstawię Wam dwa największe świecidełka, których jako sroka na wszystko co błyszczy, nie mogłam sobie odpuścić! Zapraszam do dalszej lektury!

Metals Liquid Glow Highlighter
Metaliczny rozświetlacz w płynie
Produkt zamknięty jest w opakowaniu takim jak występują błyszczyki czy kultowe pomadki w płynie, jednocześnie posiada identyczny aplikator, płaski, wydłużony, który moim zdaniem nabiera nieco za dużo produktu. Napisy są holograficzne, a nakrętka srebrzysto perłowa, pojemność to 4,5 ml, co przekładając na płynny produkt oznacza bardzo dużo, szczególnie przy dużej wydajności. Jego formuła jest lekka, jestem w stanie określić ją jako suchy olejek, jednocześnie dość kremowa i gęsta, bardzo napigmentowana i pełna niesamowicie malutkich drobinek pięknie odbijających światło, bez zbędnego brokatu! Dostępny jest w 4 odcieniach, które Wam przedstawię poniżej:



01 Pearly Pink - beżowo-różowy w opakowaniu, po wklepaniu w skórę nabiera odcienia beżowo-srebrnego z minimalnie różową poświatą, idealny dla jasnych i chłodnych karnacji, to jeden z moich uluieńców, uwielbiam chłodne tony! Jest niemal identyczny jak Benefit High Beam!
02 Rose Gold - w opakowaniu to typowy łosoś, jednak na skórze jest od delikatnie różowy ze srebrzystymi drobinkami, można go stosować również jako rozświetlający róż! Mój drugi ulubieniec, nadaje skórze, także tej jasnej, zdrowego koloru oraz piękny glow!
03 Warm Gold - typowy jasnozłoty rozświetlacz o beżowych tonach z dodatkiem złocistych i srebrnych drobin, niestety dla mojej zimowej, bardzo bladej karnacji jest za ciemny, jeśli jednak cieszycie się ciemniejszą karnacją (czyli wśród typowych podkładów drogeryjnych drugi/trzeci numerek z kolekcji), to ten kolor będzie dla was idealny, a dla bladziochów dopiero latem. W porównaniu do rozświetlacza z Becca jest on pomiędzy kultowym Opal, a C Pop
04 Sunlight - brązowo-miedziano-złoty rozświetlacz, o ciemnej i ciepłej bazie kolorystycznej, przeważają w nim złote drobiny. Dla kogoś o ciemniejszej karnacji - idealny, mam nadzieję, że kiedyś się tak opalę, że będzie pięknie opalizować na mojej skórze!


Jak widzicie w tej małej kolekcji każdy znajdzie coś dla siebie! Od bladziochów po ciemniejsze karnacje, ciepłe i chłodne tony. A teraz kilka słów o sposobie aplikacji - przetestowałam je na różne sposoby i znalazłam tylko kilka właściwych. Pierwszy to nałożenie pod podkład - delikatnie rozświetli te miejsca. Częściej jednak nakładam go na podkład, czasem też na puder (!) i nic się nie dzieje, nie waży się ani nie rozmazuje, często też nakładam na niego kolejny rozświetlacz pudrowy. Jest tylko jedno ALE - zawsze nakładam go prosto z aplikatora robiąc kropki lub kreskę, a następnie wklepuję go palcem, niestety gąbeczka się w tym momencie nie sprawdza, zjada jedynie glow i pozostawia plamę. Za pomocą palca mamy zarówno błysk jak i rozblendowany produkt.
Rozświetlacze dają niesamowity blask, taki jakiego nie uzyskałam jeszcze żadnym innym produktem, czy to suchym czy kremowym czy płynnym, dla niektórych może być nawet za duży (dlatego polecam nałożyć pod podkład i sprawdzić). Efekt jest faktycznie METALOWY! Po opracowaniu ich aplikacji i działania bardzo się z nimi polubiłam, głownie ze względu na efekt jaki dają! Jestem zakochana! Są trwałe, jednak może się wydawać, że nieco się kleją. Nie rozmazują się, zostają w miejscu tak jak zostały nałożone. Lądują u mnie na kościach policzkowych, nosie i na łuku kupidyna.
Drugie ALE: uważajcie z ilością, w ich przypadku mniej oznacza lepiej, bo potem trudno jest się pozbyć produktu z twarzy, szczególnie z nosa!
Dostępny na stronie tutaj (klik)


Metal Metallic Liquid Eyeshadow
Metaliczny cień do powiek w płynie
Kolejny produkt do którego podeszłam bardzo sceptycznie - nie mam dobrych doświadczeń z płynnymi produktami do oczu, często się rolowały, lądowały w załamaniach i wyglądały bardzo nieestetycznie już po godzinie!
Opakowanie jest takie samo jak w przypadku rozświetlaczy, także aplikator i pojemność, z tą różnicą, że nakrętka jest tutaj srebrna. Formuła mnie całkowicie zszokowała - kremowa, gęsta, lekka niesamowicie napigmentowana, pełna odbijających światło małych drobinek...która w szybkim czasie zastyga! Zastyga nie do ruszenia! Przypominają pigmenty np. te z Inglota, jednak w kremowej wersji, co ułatwia aplikację! Cała kolekcja liczy 9 odcieni, od dziennych w odcieniach beżu, szarości, granatu i perły przez kolory, które przedstawię Wam poniżej:


104 Sunkiss - miedziano-złoty odcień z różowo-złoto-srebrzystą poświatą, ciepły, uniwersalny, totalny must have w kobiecej toaletce! Idealny kolor na codzień, na makijaż w kilka minut, wystarczy nałożyć i wklepać!
106 Khaki - nazwa mówi sama za siebie - to brudna, zgniła zieleń przypominająca oliwki o metalicznym wykończeniu z zielonymi, złoto-żółtymi i srebrnymi drobinkami. Niepowtarzalny kolor, którego nie znalazłam do tej pory nigdzie, czy to w tradycyjnej formie czy innej.
110 Lilac - kolor kwitnącego bzu lub pola wrzosowego, jasny liliowy fiolet o srebrzystych, różowych i niebiesko fioletowych drobiach odbijających światło. Niestety nie przypasuje każdemu, fiolety są ciężkie. Kolor równie niepowtarzalny


Aplikuję je poprzez wklepanie palcem, dla lżejszego efektu lub płaskim, drobnym języczkowym pędzlem na wyznaczoną część oka dla mocnego efektu. W obu przypadkach cieszę się dużym błyskiem, mocnym kryciem i wysoką trwałością, jednak o innej intensywności glow. Po nałożeniu warto odczekać chwilę, aby zaschły przy zamkniętych oczach. Dla podbicia intensywności zdarzało mi się nałożyć drugą warstwę. Przed nimi było duże wyzwanie trwałości i ani razu mnie nie zawiodły! Nie rolują się ani nie zbierają w załamaniach, nie ucieka blask ani kolor. Bardziej zachwycona być nie mogę! Przetrwały w dziennym makeupie, w pracy, na imprezach, sen, śnieg, deszcz, łzawiące oczy. Są nie do zdarcia, dopiero płyn micelarny usuwa je z łatwością! Do tego są bardzo wydajne i naprawdę nie potrzeba ich dużo! Chętnie powiększyłabym swoją kolekcję o numrek 105 i 108, a gdyby wyszło więcej niecodziennych kolorów, np. metaliczny pomarańcz, niebieski, róż, czerwień, soczysta zieleń i błękit byłabym w 7 niebie! Te produkty robią niemal cały makijaż za nas, a takie kolory byłyby strzałem w dziesiątkę!
Dostępny na stronie tutaj (klik)


#METALOVE
Do produktów płynnych i kremowych do konturowania i do oczu zawsze podchodzę bardzo sceptycznie, ale wspominam to za każdym razem kiedy o takich piszę, jednak ostatnio mam chyba dobrą passę! Oba testowane przeze mnie kosmetyki wypadły bardzo, bardzo dobrze! Zdecydowanie bardziej do gustu przypadły mi cienie do powiek w płynie, są zdecydowanie bardziej uniwersalne i łatwiejsze w użyciu, a wykonanie prostego makijażu to chwila, wystarczy jeden cień, w moim przypadku 104 i palec! Stosunek jakości, pomysłu i wykonania do ceny jest niewyobrażalny! To niewątpliwie jest miłość.. love... #METALOVE! 

Oba produkty dostaniecie w cenie 14,90 zł w sklepach stacjonarnych, na wyspach Golden Rose oraz na stronie internetowej www.goldenrose.pl 





Posiadacie już nowości Golden Rose?
Który przedstawiony produkt przypadł Wam najbardziej do gustu-cienie czy rozświetlacze?
Lubicie płynne produkty?




PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!
14:40:00 13 komentarze
Już od jesieni możemy zauważyć dwa silnie rozwijające się trendy w makijażu. Pierwszy z nich to brokat, drugi to metaliczna tekstura. Oba całkiem do siebie podobne, jednak dziś zajmiemy się tym pierwszym. Są one szczególnie na topie podczas trwającego już karnawału!

Brokat. Od dużych różnokolorowych drobin, aż po malutkie połyskujące każdym kolorem iskierki. Znajdziemy go wszędzie - długopisy, kleje, kartki, materiały, a także na paznokciach, w ozdobach ciała, włosów oraz twarzy. Mieni się na kilkanaście kolorów w zależności od światła, pięknie je odbija i idealnie nadaje się na karnawał, a także wszelkiego rodzaju festiwale czy koncerty, a także imprezy. Sama uwielbiam go wykorzystywać szczególnie do makijażu, paznokci oraz na włosy. A skoro już o makijażu mowa, to czas przedstawić Wam brokatowe eyelinery!

Golden Rose - Extreme Sparkle
Tym razem nie jest to żadna nowość - te brokatowe linery dostępne są na rynku już od dłuższego czasu, jednak zdecydowanie czekały na swoje 5 minut, który mają właśnie TERAZ! Dostępne są w 6 kolorach ponumerowanych od 101 do 106, z czego pierwsze 3 to klasyki, a pozostałe to odcienie niebieskiego. Zamknięte są w plastikowych buteleczkach zawierających ponad 5 gram produktu oraz kuleczkę odpowiadającą za wymieszanie produktu przy wstrząśnięciu. Zakrętka do długi złoty pędzelek, który bardzo wygodnie trzyma się w ręce, a jego włosie jest odpowiedniej grubości i długości do zrobienia precyzyjnej, nawet cienkiej kreski. Na dole buteleczki znajdziemy numerek.

Konsystencja, krycie i trwałość
W konsystencji eyelinery są dość gęste, co było dla mnie sporym szokiem. Mają w sobie bardzo dużo malutkich drobin (naprawdę bardzo dużo :) ), więc jednocześnie krycie jest przyzwoite. Nie oczekujmy świetnego krycia za jednym pociągnięciem, chociaż w przypadku srebrnego, czarnego i złotego jest to możliwe. Ja dla pewności i uzyskania zadowalającego efektu nakładam 2 lub nawet 3 warstwy (przy niebieskich). Porównując je do kultowych eyelinerów z Urban Decay - te z Golden Rose wypadają przy nich o wiele lepiej! W przypadku pierwszych mamy do czynienia z bezbarwną substancją z zatopionym brokatem, co bardziej nadaje się do ozdabiania niż zrobienia kreski.
Produkt szybko zastyga i jest nie do ruszenia pod wpływem siły palca, a nawet WODY! Ponieważ drobinki są ultra małe, a jednocześnie jest ich bardzo dużo - brokat jest całkowicie niewyczuwalny po zaschnięciu, nie tworzy nieprzyjemnej skorupy i nie odpada płatami - za to zachowuje się jak normalny eyeliner. Zdecydowany plus!
Jeśli chodzi o same niebieskie odcienie - są one minimalnie bardziej wodniste, dlatego potrzebują co najmniej 2 warstw produktu. Jednocześnie baza w której zatopione są drobiny ma też kolor odpowiadający kolorowi brokatu (zauważyłam, że może barwić skórę!)

Jak używać, jak wykorzystać?
Eyelinery możemy wykorzystać postaci klasycznej kreski. Dla bardziej kreatywnych lub znudzonych jedną kreską idealnie nada się wykorzystanie w podwójnej kresce (np. dolna czarna klasyczna, a tuż nad nią kolorowa), jako rozświetlenie kącika oka mocnym brokatem, jako oddzielenie cut crease, czyli linia na powiece, nałożone na dolną część oka, kiedy górna jest stonowana, a także jako 'topper' nałożony na środek powieki (wklepany). Możliwości jest wiele! Jest tylko jedno ALE - daj mu kilkanaście sekund, aby produkt zaschnął, inaczej odbije się i niestety będzie problem ze zmyciem go!
Postanowiłam pokazać Wam dostępne kolory oraz ich wykorzystanie w makijażach. Dajcie znać co sądzicie! PS. Makijaże które wykonałam są niesamowicie proste - moją wizją było stworzenie czegoś, co każdy potrafi odwzorować, a pierwsze skrzypce miały grać brokatowe produkty Golden Rose. Poza eyelinerem i tuszem do rzęs wykorzystałam 1 lub góra 2 cienie do ich stworzenia, aby udowodnić, że kolorowa i brokatowa kreska skupia całą uwagę! Nie bójcie się łączyć kolorów! Karnawał to czas szaleństw!



Pearly Silver
To jasny odcień srebra, można wręcz powiedzieć, że w pewnym świetle jest biały! Pięknie rozświetla każdy, nawet najciemniejszy makijaż. Wysoko napigmentowany malutkimi srebrnymi drobinkami.

Devilish Black
Dla tych, którzy nie lubią się rzucać w oczy Golden Rose ma także propozycje - całkowicie czarny eyeliner, który jest wzbogacony czarnymi drobinkami mieniącymi się na srebrno! Daje 'mokry' efekt, a brokat nie rzuca się tak bardzo w oczy.

Pure Gold
Prawdziwe złoto w czystej postaci, idealnie żółty odcień złota sprawdzi się szczególnie przy podbiciu brązowej tęczówki! Pomimo ciepłego odcienia znajdziemy w nim zimne, srebrzyste drobiny!

Zanzibar Dream
Piękny turkus, mieszanka zieleni i błękitu. Kolor jest o tyle ciekawy, że poza swoim kolorem opalizuje na srebrno i złoto jednocześnie!

Caribbean Sea
Cudowny błękit niczym egzotyczne, ciepłe morze. Jasny błękit zawiera w sobie malutkie drobinki opalizujące nie tylko na srebrno, ale także na różowo i fioletowo! Jestem w nim totalnie zakochana!

Malta Golden Bay
Idealny szafir wzbogacony o fioletowo-srebrne drobinki. Daje efekt głębokiego niebieskiego koloru, który ślicznie się mieni, jednocześnie pięknie podkreśla zarówno niebieską jak i brązową tęczówkę.

MUST HAVE 
Większych wad nie znalazłam, eyelinery są tanie (a teraz są produktem miesiąca i kosztują zaledwie 11,90zł!), bardzo łatwo dostępne, wybór kolorów jest, jednak nie pogardziłabym jeszcze różem, fioletem i czerwienią, są kryjące, trwałe i przede wszystkim idealnie wpisują się w aktualny brokatowy trend, a także okres karnawału! Dzięki nim wykonamy efektowny i szybki makijaż oka bez większych umiejętności! Który kolor spodobał Wam się najbardziej? :)

Dostaniecie je w promocyjnej cenie 11,90 zł przez cały styczeń w sklepach stacjonarnych, na wyspach Golden Rose oraz na stronie internetowej www.goldenrose.pl 



PAMIĘTAJ O MOICH SOCIAL MEDIACH!
Zaobserwuj instagrama @miller.emilia oraz makijażowego @miller.beauty, a także polub mój fanpage Miller Emilia Blog !
Możesz dodać także mojego snapa - milleremilia !

Nie zapomnij skomentować i zaobserwować bloga, aby być na bieżąco!
16:43:00 258 komentarze
Starsze posty

O mnie

Jestem Emilia, mam 22 lata. Na moim blogu znajdziesz wpisy o dotyczące urody, mody, a także podróży! Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej xoxo .
Kopiowanie treści oraz zdjęć zamieszczanych na blogu jest surowo zabronione.
Kontakt: miller.emilia0@gmail.com

Kategorie

RECENZJE basic event lifestyle long hair don't care moda podróże poradnik uroda

Archiwum

  • ▼  2019 (5)
    • ▼  sierpnia (1)
      • Fotoszop w tubce, czyli ultragładka buzia bez poró...
    • ►  marca (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2018 (29)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (6)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2017 (43)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (2)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2016 (44)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (1)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2015 (40)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2014 (4)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (1)

Popularne posty

  • New shades of NUDE | Nowe kolory MatteCrayon Lipstick | Golden Rose
    New shades of NUDE | Nowe kolory MatteCrayon Lipstick | Golden Rose
  • Najlepsze cienie za 5 zł?! | Mystik Warsaw | Kontigo
    Najlepsze cienie za 5 zł?! | Mystik Warsaw | Kontigo
  • Loki w 15 minut? Automatyczna lokówka | Keratin Protect | Remington
    Loki w 15 minut? Automatyczna lokówka | Keratin Protect | Remington
  • Jak kręcić włosy prostownicą? Inteligentna prostownica 2w1 | Keratin Protect | Remington
    Jak kręcić włosy prostownicą? Inteligentna prostownica 2w1 | Keratin Protect | Remington
  • SKIN 79 BB CREAM REVIEW | PINK, ORANGE & GOLD
    SKIN 79 BB CREAM REVIEW | PINK, ORANGE & GOLD

Facebook

Szukaj

Obsługiwane przez usługę Blogger.

by